Witajcie Kochani, Po pierwsze, pragnę Was bardzo serdecznie zaprosić na nowe opowiadanie grozy pod tytułem "Burdel Pana Choi Choi"
To co inne, często żyje w ukryciu, dostępne tylko dla wtajemniczonych. To opowiadanie grozy zabierze Was do niezwykłego świata rozpusty i nauki. Główny bohater zostaje uwikłany w wydarzenia, które odmienią nie tylko jego życie...
Jeśli się Wam podobało, to będzie mi okrutnie miło, jak dacie łapkę w górę. Wasze komentarze są również bardziej niż miło widziane, bo jestem strasznie ciekawa, co myślicie ♥
Zachęcam również do subskrybowania Strasznego Fotela na youtube:)
Jeśli macie ochotę opowiedzieć własne straszne/niecodzienne/dziwne historie, to bardzo chętnie je przeczytam. Wystarczy, że prześlecie mi swoją twórczość:)
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ Po drugie, muszę Wam pokazać, co wyplotłam z drucików:) To mój pierwszy wire wrapping i wykonałam go z drucików z zacisków do torebek spożywczych.
Przyznam się od razu, że to wielka, niezaplanowana improwizacja, ale efekt chyba jest nie najgorszy?:)
Zrobiłam także parę zimowych bucików.
Najpierw wycięłam z kartonu podeszwy. Skleiłam te moje wycinki, aby podeszwy były dość grube. Później szydełkowałam i dodałam szczegóły. Podeszwy wkleiłam do butów butaprenem.
Powstała do tego wszystkiego również miniaturowa kurteczka.
Do jej wykonania użyłam szerokiego ramiączka pełnowymiarowego topu. Dwa długie elementy tworzą przód i tył. Jeden element to kołnierz, a dwa elementy z niezszytymi końcami to rękawy. Do wykończenia użyłam wstążki i guziczków wyciętych z bistra po lekach. Modelka dostała także nową bluzeczkę.
Jak podoba się Wam taki malutki strój?:)
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Przesyłam Wam buziaczki i życzę przyjemnego, relaksującego dnia:)
Witajcie Kochani, Dziś pragnę Was zaprosić na nowe opowiadanie grozy pod tytułem Karma.
Z punktu widzenia psa karma to rzecz ważna, dla której warto odmienić życie. Ludzie mniej lub bardziej rozmyślają na temat tego zagadnienia, ale jeść i dokonywać wyborów musi każdy...
Jeśli się Wam podobało, to będzie mi okrutnie miło, jak dacie łapkę w górę i zachęcam także do subskrybowania Strasznego Fotela na Youtube i komentowania ♥ Jestem ciekawa Waszych opinii.
Wierzycie w przeznaczenie? Myślicie, że dobro powraca, a zło nawet po trzykroć może uderzyć sprawcę? Jak by nie było, to sam koncept jest niezwykle ciekawy i zachęcający do nie czynienia drugiemu, co nam niemiłe.
Ja osobiście wierzę, że każdy przedmiot i każda osoba posiada energię, taki niewidoczny gołym okiem ubiór. Skoro więc możemy oddziaływać na rzeczywistość fizycznie, to również i energetycznie jesteśmy częścią wielkiej sieci. Budujemy łańcuchy przyczynowo skutkowe i również to samo dzieje się na płaszczyźnie energetycznej. W naturze nic nie ginie. Woda paruje, opada jako deszcz i nawet martwe szczątki organiczne stają się czyimś pożywieniem, a później przekształcają się w budulec, napędzający istnienie czegoś innego. Na poziomie atomowym istnieje nieskończoność w najróżniejszych postaciach, a więc moim zdaniem czynienie dobra jest niewątpliwie opłacalne, choć oczywiście pod tym pojęciem kryć mogą się najróżniejsze idee, bo punk widzenia zależy od punktu siedzenia.
...a teraz pokieruję się empatią i bez dalszego przynudzania, zaprezentuję Wam niezwykle ciekawy lakier do paznokci:)
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Landrynkowy Lovely Night Paradise kupiłam na wakacjach w Polsce, ponieważ urzekł mnie delikatny róż. Kiedy wróciłam do domu, zauważyłam, że lakier ma świecić w ciemności. Trochę mnie to zaciekawiło, a trochę zaniepokoiło, szczególnie po przeczytaniu na tyle opakowania, że lakier powinno się nakładać tylko i wyłącznie na tipsy. Cóż, takowych nie posiadam, ale odważnie nałożyłam podwójną warstwę podkładu i zabrałam się za malowanie. Z zapartym tchem czekałam na zmierzch (choć właściwie mogłam po prostu iść do łazienki...) No, ale w każdym razie czekałam na zmierzch, a gdy nadszedł. ciemność starła świetlane marzenie w pył. Okazało się, że lakier nie fosforyzuje, choć naświetlany był raczej wystarczająco długo.
Zdecydowanie nie daje on efektu świecących dewocjonaliów, ale mimo to bardzo mi się podoba. Po nałożeniu jednej warstwy jest lekko prześwitujący, ale można oczywiście pokusić się o dwie:)
Użyłam lakieru Night Paradise już kilkanaście razy, paznokcie mi nie odpadły i czuję się dobrze:) Jego żywotność mogę pochwalić, gdyż w postaci lekko chropowatej utrzymuje się na paznokciach do około tygodnia. Oprócz tego w Rossmanie był w ogromnie atrakcyjnej cenie:) Polecam, jeśli lubicie delikatne kolory i nie oczekujecie latarki.
Znacie ten lakier? Świecił Wam?:)
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Ściskam Was serdecznie moimi polakierowanymi łapkami i przesyłam buziaki:) Trzymajcie się cieplutko!
Witajcie Kochani! Jak Wam mija dzień? U mnie słońce grzeje na potęgę i jest naprawdę gorąco. Wyobraźcie sobie, że mamy ponad 30 stopni Celsjusza, a jutro spodziewamy się deszczu i ochłodzenia do orzeźwiających 20 stopni. Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać na ten spadek temperatury i mam nadzieję, że pójdzie on w parze ze wzrostem współczynnika dobrego samopoczucia:)
Przygotowałam dla Was smakowity przepis na szybką sałatkę z cukinii i mam nadzieję, że to danie pobudzi Wasze kubki smakowe. Na mnie działa bardzo pozytywnie:)
Składniki podstawowe:
-cukinia
-zielony groszek z puszki (opcjonalnie groszek z marchewką)
-pomidor
-cebula
-ugotowane na twardo jajko
Cukinię kroimy w cieniutkie plasterki, a pomidora i ugotowane jajko w cząstki. Dodajemy groszek i posiekaną cebulę. Następnie dodajemy sos.
Sos:
-śmietana 30%
-majonez
-sól
-pieprz
-tymianek
-bazylia
-czosnek (granulowany lub świeży przeciśnięty przez praskę)
Składniki sosu bardzo dokładnie mieszamy ze sobą i odstawiamy na chwilę,aby smaki ładnie się przegryzły.
Ja na około 2,5 łyżki stołowej śmietany daję około 1,5 łyżki majonezu, ale wszystko zależy od typu składników i trzeba po prostu spróbować:)
Ja jem tę sałatkę z chlebem jako danie obiadowe. Jest bardzo sycąca i odświeżająca. Dacie jej szansę? A może robicie podobną?
✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽
Pragnę Was także zaprosić na nową historię grozy. Nosi ona tytuł "Domek Letniskowy" i opowiada o wydarzeniach, jakie mogą spotkać każdego z nas...
Szczęście zamienia się w strach, kiedy małżeństwo kupuje wymarzony domek letniskowy.
Jeśli się Was spodobało to słuchowisko, to zapraszam serdecznie do subskrybowania Strasznego Fotela na Youtube i do polubienia filmu:)
Zachęcam Was również do nadsyłania Waszych własnych historii. Jeśli przydarzyło się Wam coś dziwnego, jeżącego włosy, strasznego i chcecie się tym podzielić z innymi słuchaczami, to ja z okrutną przyjemnością Was przeczytam i oczywiście historie całkowicie zmyślone, również są straszliwie mile widziane:)
Bardzo Wam dziękuję, za wsparcie i jestem bardzo szczęśliwa, że słuchacie opowiadań i że dzielicie się swoimi spostrzeżeniami i wrażeniami. Bardzo lubię czytać, o tym jak je odbieracie. Biorę sobie do serca Wasze wskazówki i staram się, żeby Was zawsze czymś zaciekawić ♥
✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽
Przesyłam uściski i życzę Wam dobrego nastroju i bardzo miłego dnia!:)
Witajcie Kochani, Czy u Was też słońce praży? U mnie jest strasznie gorąco i dziś chcę Wam pokazać szydełkowy top, który idealnie pasuje do wysokiej temperatury, szczególnie gdy pod spód założy się jedynie staniczek od bikini:)
Ażurowy top powstał na szydełku 3,25mm z bawełny Alize. Delikatny przepływ urozmaicił kwadraty babuni i nadał im charakteru.
W zestawieniu z długą, zieloną spódnicą i górą od bikini powstał plażowy look:)) Być może już niedługo uda mi się go wypróbować w plenerze:) Wyprawa nad morze marzy mi się już od jakiegoś czasu... Na razie z plażowej atmosfery mam jedynie brak makijażu:D
Bawełna fajnie się układa i milutko okrywa ciało. Jedynie cena takiego materiału mogłaby być niższa, ale nie narzekam...choć właściwie nie...muszę ponarzekać na jakość mojej partii. Niestety przędza była pocięta i nie obyło się bez niepotrzebnych supłów. Wielka szkoda, ale i tak z efektu końcowego jestem zadowolona. A Wam jak się podoba taki szydełkowy top z kwadratów babuni?
________________________________________________________________________________
Bardzo serdecznie zapraszam Was na nowe opowiadanie audio. Nosi ono tytuł "Tajemnica naszego domu" i jest króciutkie, ale mam nadzieję, że podziała na Waszą wyobraźnię:))
Bywa, że stare domy kryją w sobie tajemnice. Nowi lokatorzy często dokonują ciekawych odkryć...
A Wam udało się natrafić w domu na coś dziwnego??
________________________________________________________________________________
Życzę Wam miłego wieczoru i przesyłam moc buziaczków!:) Trzymajcie się cieplutko ♥
Witajcie Kochani:) Minka jest tak wdzięczną modelką, że po prostu trudno jest nie szyć dla niej nowych ubranek...
...Tak więc powstał top, spódniczka i para tenisówek:)
Wszystko to uszyłam ze starych "ludzkich" ubrań. Do wykończenia tenisówek użyłam lakieru do paznokci i papieru.
Całą tą kreację okrasiłam malutkim naszyjnikiem ze szklanych, kolorowych koralików:)
Jak podoba się Wam ten strój?
________________________________________________________________________________
Pragnę Was także strasznie serdecznie zaprosić na nowe audio opowiadanie grozy. Nosi ono tytuł "Tu się zjada ludzi".
Jakie tajemnice kryją się w zakamarkach ludzkiej duszy? Co robimy, kiedy nikt nie patrzy? Bohaterów tej historii nie wyłowiłbyś z tłumu.Na pierwszy rzut oka nic ich nie wyróżnia. Każdy jednak nosi w sobie choćby odrobinę mroku, a granica między jawą i snem bywa cienka.
Gdybyście chcieli, żebym przeczytała w Strasznym Fotelu Waszą historię, jeśli przytrafiły się Wam jakieś dziwne, niebezpieczne, niepokojące wydarzenia i jeśli chcecie o nich opowiedzieć, to zapraszam do kontaktu:)
Może zaskoczycie mnie, pobudzicie zmysły i przyprawicie o gęsią skórkę? Może Wasza opowieść posłuży za upiorną przestrogę?
Grunt to abyśmy razem bawili się okrutnie przyjemnie ❤
________________________________________________________________________________
Życzę Wam miłego dnia:) Buziaki!
Witajcie Kochani:) Postanowiłam kontynuować recyklingowy motyw wesołego miasteczka i zrobiłam miniaturowy stojak na przekąski.
Stojak składa się z dwóch wieczek do paczek po papierosach i kawałków kartonu. Całość obkleiłam kartkami z darmowego czasopisma, które u nas rozdawane jest w metrze. Akurat bardzo przypasował mi pasiasty motyw z reklamowych stron. Jak podoba się Wam ten stojaczek?:)
Takie małe coś, ale chciałam Wam pokazać:)
.................................................................................................................................................................
Dzisiejsza historia to zupełnie inny wymiar grozy. Zwraca uwagę na realia naszej rzeczywistości. Tragizm głównego bohatera polega na tym, że jak by nie było, to światem rządzi pieniądz...
Zapraszam Was serdecznie do słuchania i jeśli Wam się spodoba, to będzie fajnie, jeśli dacie łapkę w górę:)
Zachęcam Was także do subskrybowania Strasznego Fotela na Youtube i do nadsyłania Waszych historii.
.................................................................................................................................................................
Na koniec mam dla Was przepis na pyszne pieczone ziemniaczki. Od tradycyjnych, lekko ugotowanych przed pieczeniem w wodzie, te różnią się tym, że są lekko podgotowane w mikrofalówce.
Pokrojone ziemniaczki gotują się w mikrofalówce zaledwie około 4-5 minut. Później obtaczam je solidnie w oliwie z przyprawami ( u mnie tymianek, sól, pieprz, czosnek granulowany i pokrojone ząbki świeżego).
Obtoczone ziemniaczki układam na natłuszczonej masłem blaszce (można nie natłuszczać, ale ja lubię smak masła:)) i wrzucam do rozgrzanego do około 230 stopni Celsjusza. Sprawdzam co jakiś czas i przewracam. Kiedy są gotowe, jem je np. ze świeżą papryką i smażoną cebulką.
Lubicie pieczone ziemniaczki? Jak je najchętniej przyprawiacie?
.................................................................................................................................................................
Życzę Wam miłego dnia i ślę moc buziaczków!:)
Witajcie Kochani:) Dziś chciałabym Wam pokazać miniaturowy grill dla lalek i miniaturowe hamburgery.
Do zrobienia grilla użyłam tektury i wykałaczek oraz kartek papieru, które zrolowałam i przykleiłam jako nóżki. Wzorek na "metalowej" części na nóżkach powstał z kawałka kordonka.
Całość pomalowałam farbami akrylowymi, a czerwony "metal" pociągnęłam dodatkowo przezroczystym lakierem do paznokci.
Hamburgery zrobiłam z namoczonego papieru toaletowego. W ten sposób można zrobić miniaturowe pieczywo i również kotlety. Sałatę wycięłam z papieru, a pomidory to tektura (skleiłam ze sobą dwa arkusze opakowania po ciastkach i wycięłam pomidorowe plasterki)
Do malowania hamburgerów użyłam farby akrylowej i plakatówek. Nałożyłam także zabezpieczającą warstwę bezbarwnego lakieru do paznokci. Ciemniejszą czerwień na pomidorach narysowałam pisakiem.
Keczup i musztarda powstały ze zrolowanych kawałków papieru i lekko przyciętych czubków wykałaczki. Obie butelki pomalowałam i obkleiłam taśmą klejącą.
Co powiecie na ten projekt?:) Myślę, że miniaturowy grill i hamburgery już niedługo pójdą w ruch i staną się częścią Zieniańskiego Wesołego Miasteczka:) Mam też przeczucie, że tam właśnie wybierze się Minka w ramach zwiedzania planety.
Postaram się Wam o tym wszystkim napisać na łamach Laleczkowa:)
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
A teraz zapraszam Was straszliwie serdecznie na nowe audio opowiadanie grozy. Nosi ono tytuł "Zemsta Serca".
Komunikacja jest kluczem do sukcesu nie tylko w związku. Bohaterowie tej historii przekonali się o tym na własnej skórze...
Witajcie Kochani, Dziś mam dla Was przepis na zupę z buraka, a właściwie na buraczkowy krem:)
Buraczkowa kremowa zupa smakuje świetnie z chlebem i można się nią najeść. Przepis jest bardzo prosty i nie wymaga wielu składników. Byłby również dość błyskawiczny, gdyby nie czas gotowania buraczków, ale ja polecam ugotować buraczka dzień wcześniej. Sama gotuję dwa mniejsze lub jednego dużego i pierwszego dnia jem zasmażane, a drugiego mam materiał na krem:)
SKŁADNIKI:
- ugotowany burak (gotuję w skórce z odrobinką soku z cytryny, aby zachował kolor)
- woda po ugotowaniu buraka
- ziemniaki
- cebula
- świeży zielony groszek
- pieprz i sól do smaku
- śmietana 30%
- jakiś rozdrabniacz (ja mam taką rączkę z ostrzami)
Buraczka ugotowaliśmy wcześniej, a więc teraz obieramy ziemniaki (kroimy na kawałeczki) i cebulę i również i te składniki gotujemy w naszej buraczkowej wodzie.
Wyciągamy ugotowaną cebulę i ziemniaczki z wody i wrzucamy do miski wraz z obranym i pokrojonym burakiem. Dolewamy troszkę wody z gotowania i miksujemy na gładki krem.
Nasz krem znów ustawiamy na ogniu i dodajemy wyłuskany groszek. Gotujemy aż groszek nieco zmięknie, ale wciąż będzie dość chrupki (około 10 minut). Pamiętamy o mieszaniu i w razie potrzeby dodajemy więcej wody z gotowania.
Na koniec doprawiamy nasz buraczkowy krem pieprzem i solą. Wlewamy do miseczki, zabielamy śmietaną i mamy gotowe, pyszne i sycące danie obiadowe.
Polecam tą zupę każdemu miłośnikowi buraczków. Zielony groszek stanowi wspaniałe dopełnienie smaku i naprawdę całe połączenie smakuje wyśmienicie.
Podczas jedzenia trafiamy od czasu do czasu na groszkową niespodziankę i dzięki temu smak nie jest monotonny.
Również wizualnie krem buraczkowy z groszkiem prezentuje się zachęcająco i pobudza apetyt:)
Lubicie zupy buraczkowe? Wypróbujecie ten przepis? A może coś podobnego gości już w Waszym jadłospisie?:)
Na koniec pragnę Was zaprosić na nowe opowiadanie grozy. Nosi ono tytuł "Cyganka Prawdę Ci Powie".
Kiedy życie podsuwa ci cytryny, zrób z nich lemoniadę? Nie...W wypadku tej historii to całkowicie niemożliwe. Drink na poprawę nastroju również nie wchodzi w grę. Główna bohaterka myśli trzeźwo, ale czy ją to uratuje?
Jestem bardzo ciekawa, czy Wam się spodobało? Jeśli tak to będzie mi straszliwie miło, jeśli dacie łapkę w górę i oczywiście czekam na Wasze komentarze.
Zachęcam również do subskrybowania Strasznego Fotela na Youtube i do nadsyłania Waszych historii. Mogą być to historie prawdziwe lub nie i grunt, żebyśmy się wszyscy okrutnie dobrze bawili:)
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzymajcie się cieplutko! Buziaki:)
Witajcie Kochani, Dzisiaj Minka zaprezentuje Wam swoje nowe ubranko i słuchawki.
Słuchawki powstały z okrągłego plastiku, który jest pod nakrętką butelki i z dwóch koralików. To chyba najszybszy projekt DIY na świecie:) Wystarczyło rozciąć plastik, lekko ogradować brzeg i nałożyć na niego koraliki. Słuchawki można regulować ponieważ koraliki da się przesuwać.
Bluzka i spodenki powstały ze starych ubrań. Akurat miałam taką dziecięcą bluzeczkę z drukiem, który ładnie udało się dopasować.
Minka jest bardzo zadowolona, ale bibliotekarka Cece nieco mniej. Wszystko przez zakupy. Jeśli pamiętacie, to Minka kilka tysięcy lat spędziła w kapsule hibernacyjnej i obudziła się w Niewielkim Wymiarze dzięki dociekliwości małej Zenobii (Możecie o tym przeczytać tu: Historia Minki "Na Tropie Katalków" Jest 5 części, ale czyta się szybko:))
Minka jest absolutnie zachwycona nową rzeczywistością i tym, że oprócz waluty sklepy działają na zasadzie handlu wymiennego. Popadła w istne szaleństwo i zdążyła wymienić dwa litry krwi na furę ciuchów, elektroniczną torebkę i samogrające słuchawki. Cece dorzuciła jej trochę sreberka, bo nie chciała, aby ten szał zakupów skończył się tragicznie.
O pierwszych zakupach możecie przeczytać na łamach Laleczkowa ( "Krew na wagę ciuchów", a tu mam dla Was kilka zdjęć:)
Jak podobają Wam się nowe ciuszki i słuchawki Minki?:)
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Chcę Was także zaprosić na nowe audio opowiadanie grozy. Nosi ono tytuł "Niebezpieczne Związki".
Bohaterami tej opowieści są Renia i Marek. Na pozór stanowią parę, jakich wiele, ale łączą ich dość niecodzienne pasje. Sporo ich także dzieli...
Uwielbiam dla Was czytać i Wasze zaangażowanie dodaje mi skrzydeł! Dziękuję Wam za wszystkie uwagi i wskazówki i również za słowa uznania i nieustające zainteresowanie opowiadaniami. Jesteście wspaniali!
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Życzę Wam miłego wieczoru i przesyłam strasznie kolorowe buziaczki!:)
Szydełkowe ciałko z poprzedniego wpisu jest wreszcie skończone. Zyskało nawet nową twarz i nieco wzburzone włoski. Powstała taka oto lala. Ktoś rzec by mógł,że to zombie, ale ona zdecydowanie woli być po prostu potworkiem:) Narzeka jedynie na brak imienia. Macie może jakieś pomysły?:)
Jak podoba się Wam taki mały szydełkowy potworek?:) Szczurkowi lala wpadła w oko i nieśmiało skradł jej buziaka:D
Oczy i usta lali zrobiłam z modeliny i dokleiłam je do głowy przy pomocy Super Glue. Włosy są z czesanki. Przytwierdziłam je igłą do filcowania. Żyłki namalowałam farbą akrylową, a skórę wokół nich pocieniowałam zielonymi i niebieskimi cieniami do powiek. Farby akrylowej użyłam także, aby wizualnie zespolić modelinowe elementy z szydełkową powierzchnią i trochę je podmalowałam. Całe ciało pocieniowałam tu i ówdzie różem do policzków.
Na koniec uszyłam lali spodenki ze starej bluzki (cały czas mam jeszcze zapasy, które zgarnęłam z ulicy po ubiegłorocznym Braderie de Lille:)), a top to po prostu przewiązany kawałek materiału.
Jeśli chcielibyście swoim szydełkowym lalom podarować modelinowe oczy i usta, to mam jedną wskazówkę.
Warto wziąć pod uwagę kształt głowy i dopasować do niego oczy i usta. Moje nie są płaskie, a lekko wygięte jak łódeczki. Żeby uzyskać odpowiedni kształt, każdy element ostatecznie formowałam na lalkowej głowie, w miejscu, w którym miał się on znaleźć po wypieczeniu.
Dodatkowo bardzo drobne elementy, takie jak wnętrze ust z zębami i gałki oczne, wypiekałam wstępnie i dopiero kiedy już były twarde, dodawałam do nich kolejne porcje modeliny. W ten sposób nic się nie zdefasonowało.
.................................................................................................................................................................
Teraz pragnę Was jeszcze zaprosić na nowe opowiadanie grozy. Nosi ono tytuł"Porwana".
Czasami wydarzenia splatają się bardzo dziwnie i mam nadzieję nadzieję, że ta historia Was zaciekawi i zaskoczy. Wiele osób poszukuje swojego ideału. Nie każdy jednak robi to, krążąc o
zmroku po ulicach miasta. Czy bohater tej historii upoluje swoje szczęście?
Jeśli się Wam podobało, to będę wdzięczna za łapkę w górę:) Oczywiście jestem też, bardzo ciekawa Waszej opinii i komentarze są jak najbardziej mile widziane:)
Subskrybując Straszny Fotel na Youtube, zawsze będziecie okrutnie na bieżąco ❤ :)
.................................................................................................................................................................
Życzę Wam moi Kochani miłego dnia i przesyłam moc uścisków! Trzymajcie się cieplutko:)
...postawię włosy na Waszych głowach, wzburzę krew w żyłach i zaciekawię wyjątkowo zamotaną, niesamowicie niecodzienną i absolutnie nowiutką historią pod tytułem "Potwory spod Łóżka"
Mam nadzieję, że dacie się wciągnąć.... hehe........
Historia opowiada o losach młodego mężczyzny. Jego życie zostaje wywrócone do góry nogami i postanawia on walczyć z bardzo osobliwymi siłami. Uwikłany w serię niesamowitych wydarzeń odsłania tajemnice z przeszłości i wciąga słuchaczy do mrocznej opowieści.
Jestem bardzo ciekawa, czy to opowiadanie grozy się Wam spodoba? Praktycznie napisało się samo i zazwyczaj jest to dobrym znakiem:) Gdybym miała siedzieć nad kartką papieru i w bólach rodzić każde słowo, obmyślać akcję i zgrzytając zębami pchać wszystko do przodu, to chyba wyszłoby o wiele gorzej i pewnie po drodze choć raz doprowadziłabym się do płaczu bezsilności:)
Jeśli się Wam spodobało, to dajcie łapkę w górę:) Strasznie serdecznie zapraszam także do subskrybowania kanału Strasznego Fotela na Youtube.
Jeśli chcielibyście, aby w Strasznym Fotelu pojawiła się Wasza historia, to zachęcam do zapoznania się ze stroną kontaktową.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Mam Wam do pokazania także ciało:)
Nowa Niewielkowymiarowianka jest już prawie żywa i powstaje na szydełku 1,75mm.
W nogach i rękach ma druciki, które mam nadzieję pozwolą jej nieco pewniej się poruszać:)
Jak się według Was zapowiada?
Teraz już uciekam, a Wam życzę bardzo miłej, spokojnej niedzieli.
Witajcie Kochani:) Dzisiaj chciałam Wam pokazać, kto czaił się w moich roślinkach i tak właśnie uczynię, ale los przechylił szalę na korzyść nieproszonego gościa i z doniczki przeniósł się on do malutkiego terrarium, które mu urządziłam.
Zacznę od tego zdjęcia:
Jak widzicie robaczek jest jakby opancerzony, lekko brązowy. Jego ciało jest lekko przezroczyste i pokryte ciemniejszymi paskami.
Ciężko było go sfotografować z powodu jego rozmiarów:)
Po sesji miał zostać wyprawiony do krainy wiecznych łowów....ale...
...nie mogłam go tak potraktować. Zaciekawił mnie i postanowiłam, że go na parę dni zatrzymam, a później wypuszczę na dwór:)
Urządziłam mu terrarium w pudełku po słodyczach. W wieczku zrobiłam dziurki, żeby miał powietrze. Do środka wstawiłam niewyrośniętą kukurydzę na mokrej ligninie i mały basenik z wodą. Dałam także trochę suchych liści i kawałek pestki oraz kamyczek.
Mam nadzieję, że przywyknie do tymczasowego domku i skusi się na koci chrupek, który mu dałam. Być może posmakuje mu również plasterek rzodkiewki i nadgniła papryka?
Samo powiedzcie, czy on nie jest słodziutki, kiedy tak wychyla się z kamyczka i rozgląda dookoła nieśmiałymi ślepkami?:)
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Zapraszam Was także bardzo serdecznie na kolejne opowiadanie grozy. Nosi ono tytuł "Mój mąż jest lunatykiem" aka "Koszmarna Masakra" i opowiada o przygodzie młodego małżeństwa. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe...:)
Witajcie Kochani, Na Waszych blogach coraz częściej pojawiają się zdjęcia roślinek i jest co podziwiać. Postanowiłam i ja zaprezentować moje domowe roślinki. Przy okazji chcę też poruszyć problem braku światła:)
W mieszkaniu mam bardzo mało światła i zero parapetów i dlatego wszystkie maluchy, które Wam pokażę, potrafią żyć z dala od bezpośredniego dostępu do słońca i sztucznego naświetlania. Może przydadzą się Wam te informacje?
Zapraszam Was więc do sypialni. W tym pomieszczeniu jest dość niewiele światła, ale i tak więcej niż w dużym pokoju, gdzie jest po prostu ciemno...
W każdym razie, oto kochane stworzenia, na które patrzę sobie każdego dnia po przebudzeniu:)
Niektóre chętnie pochylają się ku oknu .Wężownica aka Sansewieria (ta w paski na środkowym foto) rośnie sobie po prostu do góry, ale drzewko szczęścia odwróciło wszystkie gałązki do światła.
Kaktusy nie szaleją i trzymają się prosto. Jedynie na brodatym życie w cieniu odcisnęło piętno, bo nieco się powyginał:) Patyczak rewelacyjnie znosi zacienione stanowisko. Jestem z niego dumna, podobnie jak i z jego pasiastego kompana (Sansewieria Cylindryczna ).
Wszystkie te roślinki podlewam bardzo rzadko. Raz na kilka tygodni w zupełności im wystarcza. Wężownice, patyczak i kaktus, który rośnie w puszce przyjechały do mnie kilka lat temu w paczce z PL, a więc mogę dodać, że podróże znoszą wzorowo:)
Sytuacja w dużym pokoju jest niezwykle mroczna:) Tam naprawdę trzeba specjalnych upodobań. Bez najmniejszego trudu sprostała im Bromelia. Ciemność jej służy i ta roślinka jest kochanym przyjacielem. Wdzięcznie zwiesza listki i zawsze wygląda na zrelaksowaną:)
Bromelia jest niesamowicie wytrzymałą roślinką. Zdarzyło mi się ją przelać i zniosła po bohatersku stanie w wodzie.
Od tamtego czasu grzecznie badam palcem suchość gleby. Podlewanie Bromelii jest fajne, gdyż wodę leje się nie po ziemi, a do kielichów, utworzonych przez liście.
W doniczce znajdują się właściwie dwie Bromelie, bo kiedy się rozmnożyły, postanowiłam ich nie rozdzielać:)
Z ciemnością w bardzo ciekawy sposób poradziła sobie Kalanchoe.
Postanowiła się płożyć i zachować listki jedynie na końcach gałązek. Kalanchoe stoi blisko okna, ale niestety mój Luby zawsze je zasłania, a Panna Miau upodobała sobie kalasiowe listki.
Raz, w wyniku kociego ataku roślinka straciła czubeczek jednej z gałązek. Ten czubeczek zasadziłam w doniczce w kuchni i tam teraz Was oprowadzę:)
Być może pamiętacie jeszcze mój eksperyment z hodowaniem ziemniaka w doniczce? Rozpoczęłam go w 2015 roku i możecie zobaczyć małą roślinkę tutaj: 'Sadzenie ziemniaka dla ozdoby w doniczce'
Obecnie Pan Ziemniak prezentuje się tak: Na co dzień jest uśmiechnięty i zadowolony z puntu najbardziej słonecznego w całej kuchni.
Przy oknie mieszka mu się bardzo dobrze i lubi dostawać wodę codziennie lub co drugi dzień.
Hodowla ziemniaka dla ozdoby to świetna zabawa i oczywiście bardzo polecam:) To najzwyklejszy w świecie ziemniak, a cieszy oczy i naprawdę łatwo się o niego dba.
Sąsiadem Pana Ziemniaka jest Aloes. Dopiero się poznają, bo Aloes mieszka z nami drugi dzień. Przybył z pobliskiego rynku staroci i czeka go gruntowne przejrzenie ziemi i mam nadzieję, że obędzie się bez płukania korzeni i wymiany na ziemię uniwersalną, której zostało mi już niewiele.
Czekam tylko, aż w doniczce będzie sucho, bo kupiłam Aloes w czasie ulewy i cały czas ma bardzo mokro:/ Do przeglądu korzeni zachęciła mnie paprotka, którą nabyłam od tego samego sprzedawcy i którą postanowiłam przesadzić do większej doniczki.
Dziękuję losowi, że to uczyniłam, bo teraz paprotka ma szansę na przetrwanie. Ze starej ziemi nie zostało nic, bo zafundowałam nowej roślince kąpiel w wodzie.
Przy przesadzaniu zauważyłam czerwone, długie dżdżownice. W sumie udało mi się namierzyć trzy. Oprócz tego w ziemi były takie lekko przezroczyste (w kolorze ecru) robaczki z wyraźnie zaznaczonymi pod skórą segmentami, które miały mleczno czarny kolor. Nie znam tych robaków, ale google podpowiedziało mi, że to 'pillbugs' .Nie mam pojęcia, jak mówi się na nie po polsku? Podobno w ogrodzie te robaki nie czynią spustoszeń, ale w ziemi w doniczce to inna sprawa, bo mają do dyspozycji tylko tą jedną roślinkę:) Złapałam dwa i nie jestem pewna, czy to wszystkie. Będę obserwować i w razie czego znów kąpać. Nie chciałam rozwalać bryły korzeniowej na siłę i kąpiel trwała w sumie kilkadziesiąt minut. Potrząsałam roślinką w wiadrze z wodą, wyciągałam i obserwowałam. Kiedy dostrzegałam ruch połyskliwych robaczków dżdżownic wyłapywałam je. Było to dość trudne, bo robaczki sprytnie wkręcały się w korzeniowy gąszcz. Znacie jakiś domowy sposób na ich unicestwienie bez wyciągania rośliny z ziemi i kąpania? Paprotka od dawna była moim wielkim marzeniem, więc zależy mi podwójnie, aby miała się dobrze:)
Na razie stoi sobie naprzeciwko okna, w nieznacznym oddaleniu od światła, którego podobnie jak w innych pomieszczeniach, jest raczej niewiele.
Wydaje mi się, że nic jej nie dolega i jedynie martwi mnie, że najgrubszy korzeń jaki zauważyłam, nosił w jednym miejscu ślady zębów:/ Trzymam za nią kciuki. Obym jednak kąpielą wydobyła wszystkie robaki i oby dała radę w całkiem nowej glebie.
Paprotka stoi sobie w towarzystwie małej Kalanchoe, która wyrosła z ułamanego czubka dużej i towarzyszą jej także dwie samosiejki, które wsadziłam do jednej doniczki i zastanawiam się, co to za rośliny?:) Wiecie może? Nie kojarzę, abym widziała takie na trawniku,ale są całkiem fajne i radzą sobie nawet przy niewielkim nasłonecznieniu:)
W kuchni rośnie także awokado z pestki:) Na razie mieszka w wodzie. Dwie ładne rośliny, które rosły w ziemi niestety nie przetrwały. W zeszłe wakacje sąsiad chyba zapomniał je podlać i w akcie desperacji zalał wodą ile wlezie:) Zgniły i nie udało mi się ich już uratować. To awokado strasznie wybujało mimo wielokrotnego przycinania i strasznie mnie korci, żeby uciąć je krótko bez liści, ale nie jestem pewna, czy by to przeżyło:/
Rozważam produkcję własnego nawozu, bo na taki ze sklepu niestety mnie nie stać, a chciałabym zostawić to awokado w wodzie na zawsze. Muszę o tym poczytać i jeśli coś wymyślę, to dam Wam znać. A może Wy wiecie, jak podejść do tej sprawy? Mam do dyspozycji fusy z kapsułek kawy, skórki z bananów, popiół papierosowy i tym podobne pozostałości:) Robiliście kiedyś płynny nawóz nie z zawartości kompostownika?
Moim najnowszym eksperymentem jest kukurydza. Postanowiłam wyhodować ją z nasion.
Miałam dwie zasuszone kolby i wyłuskałam trochę nasion na mokre chusteczki.
Całość umieściłam przy oknie w kuchni w zamkniętym plastikowym pojemniku. Po kilkunastu dniach o wieczko zaczęły opierać się zielone listki.
Nie chciałam ich już nakrywać i przygniatać, a więc sięgnęłam po folię. Minęło kilka dni i kukurydza podrosła.
Zaglądam do niej codziennie i upewniam się, że lignina jest wilgotna. Pod torebką foliową panuje mikroklimat:) Za kilka dni przesadzę roślinki do doniczki z ziemią. Niestety nie mam ziemi zbyt wiele, a więc będą musiały jakoś sobie poradzić i mam nadzieję, że im się uda. Gdybym miała ogród, nakopałabym ziemi w duże wiadro i tak bym je trzymała na świeżym powietrzu:) W moich warunkach liczę na ciekawe roślinki ozdobne. No chyba, że się zminiaturyzują jak bonsai i wyprodukują malutkie kukurydzki?:D Podobno jest możliwe uzyskanie plonów w domu. Należy kilka roślin kukurydzy wsadzić do wiadra i kiedy będą gotowe do rozmnażania, wystarczy symulować wiatr, potrząsając nimi delikatnie:) W ten romantyczny sposób powinno dojść do miłosnych igraszek.
To już koniec roślinnej części posta. Jak miewają się Wasi zieloni przyjaciele? Sadziliście ostatnio coś fajnego?
✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿
Pragnę Was zaprosić na kolejne opowiadanie grozy. Nosi ono tytuł "Moc Uśmiechu".
Kiedy ludzie uśmiechają się, to nie zawsze jest im do śmiechu i w tej historii możemy zajrzeć do świata pewnego chłopca, któremu zdecydowanie nie chciało się śmiać...
Każda łapka w górę, komentarz i każdy nowy słuchacz, to dla mnie niesamowite emocje. Czuję wtedy, że chcecie słuchać i że daję Wam coś, co się Wam podoba. Gdyby nie Wy, to Strasznego Fotela by nie było. Dzięki Wam mam chęć do pisania i nagrywania. Jesteście wielką siłą napędową ❤
Dziękuję Wam, żejesteście☺
✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿ ✿
Życzę Wam miłego poniedziałku i przesyłam strasznie dużo buziaczków!:) Trzymajcie się cieplutko:)