Eyzee jest malutkim, bo liczącym sobie zaledwie 20cm (szydełko 1,5mm), kosmitą. Uwielbia zabawy i pozowanie do kamery:)
Wzór w całości opracowany przeze mnie i dostępny w sklepiku, ale teraz wróćmy do samego Eyzee. Otóż, nie uwierzycie, że zaprzyjaźnił się nie tylko z moimi lalami, ale również i z Panną Miau! Od razu przypadli sobie do gustu i popędzili ku intergalaktycznej przygodzie do dużego pokoju i nawet dalej.
Czy malutki Eyzee Wam się podoba? Jak wyobrażacie sobie życie na innych planetach? Być może myślicie, iż w kosmosie jesteśmy sami?
Mnie wydaje się, iż sami nie jesteśmy, bo jak tu marnować tyle przestrzeni?:))
Myślę, że wygląd 'obcych' zależy od warunków na ich planetach, grawitacji i od sposobu życia. Jeśli na przykład obcy porozumiewaliby się telepatycznie, to może nie mieliby potrzeby posiadania strun głosowych, ani nawet ust? Być może niektórzy obcy nie mają wcale cielesnej formy, a są jedynie kulą energii? A może są i tacy, którzy tak jak w filmie Noc Pełzającego Strachu aka Noc Pełzaczy, zamieszkują ciała innych gatunków?
Ciekawe, jak przebiegnie pierwsze spotkanie Ziemian z obcą cywilizacją? Czy będzie pokojowe? Ktoś okaże się agresywny? A może wierzycie, iż rząd ukrywa przed nami prawdę i obcych poznaliśmy już dawno, a niektórych nawet zdążyliśmy pokroić i dokładnie przebadać?
Czy wyruszymy kiedyś na podbój kosmosu i czy uda nam się zamieszkać na innych planetach? Jak myślicie?
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Na koniec chcę jeszcze tylko podzielić się z Wami filmowymi klimatami. To moje ufoludkowe perełki i wiem, że o Futuramie już wspominałam w przeszłości, ale piać z zachwytu nad tą produkcją mogę bez przerwy:D
- Invasion of the Body Snatchers (1956 i 1978)- Są to, pełne napięcia, ekranizacje książki The Body Snatchers Jacka Finney'a. Miodzio po prostu, a w tej wersji z 1978 występuję Donald Sutherland i Jeff Goldblum.
- Body Snatchers (1993)- Motyw ten sam co wyżej. Duplikaty zastępują prawdziwych ludzi, ale całość rozgrywa się w miasteczku wojskowym. Klimat nieco inny niż dwie poprzednie wersje, ale wciąż jest na co popatrzeć. Kwestia, wypowiedziana przez Meg Tilly: 'Where ya' gonna' go?... Where ya' gonna run?... Where ya' gonna' hide? Nowhere. Cause there's no one like you left.' jest to mistrzostwo po prostu jak dla mnie i najlepszy moment filmu.
- The Invasion (2007) z Nicole Kidman- to najsłabszy według mnie remake, ale nadal warto obejrzeć, bo główny wątek fajny.
- The World's End (2013)- Świetna komedia! Po latach,grupa przyjaciół powraca do rodzinnego miasteczka, aby odbyć maraton po pubach. Okazuje się jednak, że z miasteczkiem jest coś nie w porządku...:)
- Night of the Creeps (1986) - To horror mojego dzieciństwa i zawsze będę darzyć go ogromnym sentymentem. Kapsuła z pasożytami z kosmosu spada na ziemię i wredne pełzaki rozłażą się po okolicznym miasteczku, atakują i gnieżdżą się w ludzkich mózgach... i nawet w kocim mózgu...ojej pamiętam jakie wrażenie robiła na mnie scena z kotem:))) SUPER FILM:)
- Futurama- cały serial jest po prostu genialny i słów mi brak, aby opisać, jak bardzo go uwielbiam. Filmy też polecam:) Wszystko zaczyna się od tego, że zgnębiony przez życie dostawca pizzy zostaje zahibernowany i odmrożony w odległej przyszłości. Fajnie by było znaleźć się na jego miejscu:)
- The Blob (1958 i 1988) - Blob z obcej planety pożera wszystko, co stanie mu na drodze i rośnie i rośnie i rośnie i filmy są naprawdę zabawne:) Miło wspominam szczególnie tego drugiego Bloba, bo po raz pierwszy zobaczyłam go jako mały brzdąc...pamiętam, że ten glut wydawał mi się strasznie nieprawdopodobny i zastanawiałam się, czy naprawdę mógłby istnieć:))
- The Thing ( 1951 i 2011) - Zarówno oryginał jak i remake są całkiem przyjemne. Wątek w obu identyczny. Na Antarktyce z lodu zostaje wydobyty statek kosmiczny...i....zaczyna się walka o przetrwanie...
- The Thing (1982) - Obcy zabija naukowców stacji arktycznej i podszywa się pod nich .... ach ta muzyka! To kolejny z filmów mojego dzieciństwa i scena z psami zawsze mnie niemal doprowadzała do łez. Strasznie mi było tych psów szkoda i choć film oglądałam wielokrotnie, to nadal scenę z psami mam ochotę oglądać przez palce. W każdym razie Film świetny.
Macie jakieś swoje ulubione filmy z ufoludkami? Czy któreś wywarły na Was szczególne wrażenie? Być może były tak super lub tak beznadziejne, że nigdy ich nie zapomnicie?:)
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
PEACE

