poniedziałek, 9 maja 2016

Industrialna okolica nie z tej ziemi:) - malutki spacerek

Witajcie Kochani:) Dzisiaj chciałam Wam pokazać pewne miejsce nie z tej ziemi.
Kompleks ze starą fabryką jest połączeniem nowego ze starym. Najpierw dochodzi się wzdłuż kanału do ciekawych kładek z brązowego metalu. Te kładki łączą metalowe wysepki i rozciągają się nad stojącą wodą, pokrytą rzęsą, liliami wodnymi i obrośniętą trawami.

Stojąc na kładce można podziwiać nowoczesne budynki. Wszystkie znajdują się po drugiej stronie kanału i są w nich mieszkania i apartamenty.

Za kładkami rozciąga się pokaźny pas zieleni. Ludzie przychodzą tu odpocząć. Kiedy jest ciepło, kładą się na trawie. Czasem jeżdżą rowerami po betonowych uliczkach, a czasem po prostu spacerują.
stąd dobrze już widać imponujący budynek starej fabryki. Odrestaurowany, stał się biurowcem.

Towarzyszom mu jeszcze inne fabryczne budynki. Tworzą całość sprytnie zespojoną podłogą z metalowych płytek.
Cegły budowli ożywiają duże, przeszklone na niebiesko okna. Przy ładnej pogodzie wyglądają jak portale do innej rzeczywistości.

Rzadko elementy budowlane wywołują we mnie tak silne uczucia. Kiedy przebywam w tym miejscu, to czuję się jak we śnie albo na planie filmu science fiction. Widoki są tak piękne, że aż wydają się nierzeczywiste:)

Jest to dla mnie mnie wspaniały przykład na to, jak można połączyć stare nie tyle z nowym, ale z nowoczesnym akcentem.
Co powiecie na taką industrialną okolicę> Podoba się Wam, czy nie za bardzo?


Przesyłam Wam cieplutkie uściski i buziaczki! Miłego wieczoru!:))

PEACE

czwartek, 5 maja 2016

Miniaturowa peleryna ze spiczastym kapturem:)

Witajcie Kochani:) Haga dostała ode mnie nową pelerynkę. Uszyłam ją z kawałka starej bluzki i muszę Wam powiedzieć, że zajęło mi to sporo czasu, bo szyłam ręcznie, ale efekt jest chyba całkiem fajny?

Peleryna ze szpiczastym kapturem idealnie nadaje się na wędrówki po Niewielkim Wymiarze. Została już wypróbowana...
























Haga dosiadła Patisona i pomknęła przez leśną gęstwinę. Jej peleryna furkotała wesoło na wietrze przygody, a błękitne oczy błyszczały jeszcze bardziej niż zwykle. Sus za susem rączy rumak zatapiał się głębiej i głębiej w zieloności.

Haga ani się obejrzała, a drzewa zrobiły się bardzo wysokie, niebo ukryło się za gęstym listowiem i zewsząd napływać zaczęła biała mgła.
"Co się dzieje?"-pomyślała i już miała skrócić cugle, gdy nagle zauważyła, że wcale cugli nie trzyma. Ba, nie siedziała nawet na koniu. Wszystko to było bardzo dziwne i nawoływanie Patisona nic nie dało. Czyżby nagle znalazła się sama?
Haga powędrowała kawałek przed siebie. Nie rozpoznawszy miejsca, w którym się znalazła, postanowiła jednak pójść w przeciwnym kierunku, gdy nagle  dostrzegła pośród mchu, tuż obok swych stóp, dziwną roślinkę.

-Tylko ostrożnie- roślinka zapiszczała i potrząsnęła listkami.
Haga przetarła oczy, bo ruch listków roślinki wydawał się niemal tak nierzeczywisty jak jej cienki głosik. Powietrze wokół roślinki rozedrgało się i delikatnie rozmywało kontury liści, które były coraz dłuższe i które tworzyły świetlne spektrum, niespiesznie śledzące przemieszczające się liście.
-Usiądź i słuchaj- powiedziała roślinka i elfka posłusznie opadła obok niej.-Musisz odnaleźć Boberka. Tylko on jest w stanie zatrzymać smoki.
-Jaaa, nie...- Haga nie zdążyła dokończyć, bo roślinka nagle zniknęła.

Kim jest Boberek? O co chodzi ze smokami? Jedyne smoki, jakie Haga do tej pory spotkała, wcale nie potrzebowały, żeby je ktoś zatrzymywał. Czyżby leśne duszki płatały jej głupie figle?
W środek tych rozważań wpadł Patison. Prychnął i ucieszonym pyszczkiem szturchnął Hagę  w ramię.

"A może to wszystko mi się śniło? Czyżbym spadła z końskiego grzbietu i straciła przytomność? Nieźle się musiałam walnąć." Haga poklepała Patisona bo boku i  już po chwili pędzili w znajome strony.

KONIEC

Jak podoba Wam się miniaturowa peleryna Hagi?


Życzę Wam miłego dnia!:)

PEACE