czwartek, 12 stycznia 2017

Zmiana taktyki i kocie bryki:) + Wybór imienia

Witajcie Kochani, Dziś również będzie o kici, bo to teraz zdecydowanie najistotniejsza część mojego dnia, wieczoru i nocy:))

11.01.2017

Dopadł nas chwilowy regres, malutka wczoraj spędziła cały dzień w szafce i jedynie raz wyciągnęła szyję, aby z najgłębszej głębi móc sięgnąć do talerzyka z pasztetem. Postanowiłam więc, że czas na zmianę taktyki.
Wieczorem usiadłam w jej pokoju, obok miski i tam spędziłam czas, dopóki kicia się nie wyłoniła i nie przyszła pojeść. Widać było, że jest niepewna, ale zjadła całkiem sporo. Później przepadła:)

Kiedy wyszłam na chwilę do kuchni, to kicia znów znalazła się w kocim pokoju i nie chciałam jej spłoszyć, a więc zainteresowałam ją zabawkowym serduszkiem z poprzedniego posta. Spodobało się jej i pobawiła się nieśmiało.


 Po zabawie była chwila odpoczynku...

...oraz moment eksploracji:)
Żeby malutkiej nie blokować w jednym pomieszczeniu, wycofałam się do dużego pokoju i kicia przez chwilę mnie tam obserwowała spod stołu, a następnie zniknęła ponownie. Wypatrzyłam ją w sypialni i podrzuciłam jej myszkę. Popacała i ułożyła się w poprzek w drzwiach na tej mysiej zdobyczy. Przysypiała, a więc poczytałam jej szeptem jeszcze trochę "Alicji po drugiej stronie lustra" i ja sama także zaczęłam mrużyć oczy ze zmęczenia. Wyszłam do łazienki i gdy wróciłam, musiałam przedostać się do sypialni, a więc kicia czmychnęła pod łóżko... chyba...bo ja w ciemności niestety niewiele widzę:)


Dziś w południe pogadałam do szafki, otworzyłam i oferowałam kici pasztet, do którego tym razem bardzo ładnie się zbliżyła. Jedynie trzymałam talerzyk i nie próbowałam dotykania futerka. Malutka wyglądała na zrelaksowaną (mniej rozszerzone źrenice, mniejsza czujność) i wycofała się powoli. Drugą porcję pasztetu ustawiłam obok szafki i kicia prawie wyskoczyła, ale jednak niepewność zwyciężyła:) Przestawiłam jedzonko do szafki i kiedy zjadła, to znów się wycofała, a ja dalej gadałam. Bardzo mnie ucieszyło, że ponownie się zbliżyła, dała się pogłaskać i nawet mruczała! Po kilkunastu sekundach, mrucząc, wycofała się spać, a więc pogadałam jeszcze przez chwileczkę i dałam jej spokój:D

Około 15.00 naszłam ją z saszetką tuńczyka. Tym razem od razu wiedziała, o co chodzi i po długim namyśle wyskoczyła z szafki i zjadła porcję jedzonka. Na raty podałam jej całą saszetkę:D W przerwach ocierała się o mnie i prosiła o głaskanie, a więc były pieszczotki i toczenie kartonowej rurki po folii aluminiowej:)) Nawet wywróciła się na plecy:)) Moje dłonie coraz mniej ją przerażają i kiedy wyciskałam tuńczyka z saszetki, to nawet wyjadała kąski które jeszcze nie zdążyły spaść na talerzyk:)
Wyjrzała też niepewnie do dużego pokoju, zrobiła kilka kroczków, oczy jej się zaokrągliły i zaraz wróciła i pokręciła się jeszcze chwilkę, po czym wskoczyła do szafki.
Tym razem nie zamknęłam od razu drzwi i wyszłam na chwilę. Wróciłam i udawałam, że robię coś przy blacie kuchennym, a kicia wyglądała z szafki:)) Wyszłam, przynieść jej zabawki, ale wróciła głębiej do kryjówki, więc spokojnie zamknęłam drzwiczki:)
Ten eksperyment zdecydowanie się udał, choć powinnam mieć zabawkę pod ręką.

Zauważyłam, że kiedy kicia "walczy" ze sobą o odwagę, to rusza skórą na plecach. Cieszę się, że mimo strachu udało jej się zrobić taki milowy krok na przód.

Wieczorem mój kłębuszek nerwów przełamał się i przyszedł pojeść z miseczki, którą ustawiłam obok mnie.


Nabieram pewności, że przez żołądek można dojść do serca także tego kociego:))

12.01.2017

Dziś rano otworzyłam szafkę, usiadłam przed otworem i aby zachęcić kicię do wyjścia, zaczęłam nakładać na talerzyk pasztet. Wyskoczyła momentalnie i niemalże bez namysłu. Wsunęła na raty całą saszetkę i w przerwach między porcjami było dużo głaskania, mruczenie i ocieranie. Spędziłyśmy razem prawie godzinę.
Kotka jedynie raz zawarczała i wskoczyła z powrotem do szafki, bo usłyszała coś za drzwiami wejściowymi. Szybko się uspokoiła i na powrót wyszła.
Zamknęłam za nią drzwi szafki, kiedy weszła głębiej i przez dłuższą chwilę się nie wyłoniła:)

Zwróciłam uwagę, że czas pieszczotek jest zawsze między porcjami saszetki. Później kicia staje się bardzo czujna i jest w stanie gotowości nawet, kiedy się bawi. Zabawki trzeba rzucać niezwykle delikatnie, daleko od siebie i ruchem posuwistym. Obok mnie kicia przebiega kiedy absolutnie musi i robi to najdalej i najszybciej,jak się da:)


 "Takim aparatem mnie nie uchwycisz!!!"

Robienie zdjęć, kiedy kicia jest w ruchu, to dla mnie prawdziwe wyzwanie:) Włączenie światła nie wchodzi w grę, bo nie chcę jej stresować, więc fotki wychodzą albo ciemne albo rozmazane. Niektóre przypominają fotografie z filmu "The Ring":D

IMIĘ:
Skłaniamy się ku Bastet. Oboje bez trudu możemy wymówić to słowo, a Bastet to egipska bogini miłości, radości, muzyki, tańca, domowego ogniska, płodności i kotów:)
Jest uosobieniem dobroci, ale potrafi bezwzględnie walczyć.

Ojcem Bastet był bóg słońca Ra, a jej przeciwnikiem był demon ciemności i chaosu Apophis. Bogini strzegła barki boga Ra i walczyła z Apophisem wielokrotnie, aż w końcu udało jej się go pokonać.
Mam nadzieję, że i nasza mała Bastet zwycięży swoje demony:)

Bastet kojarzona jest również z perfumami. Słój perfum wpisany jest w jej imię. Nasza kicia ma z perfumami wiele wspólnego, bo raz że puszcza bąki, a dwa, jej kupka jest naprawdę bardzo zapachowa:D

Zanim Bastet stała się przyjazną kocią boginią, była przedstawiana jako krwiożercza lwica. Nie wiadomo, co dokładnie wpłynęło na zmianę wizerunku, ale jedna z legend głosi, że bóg Thot, chcąc powstrzymać ją przed sianiem zagłady, przemienił rzekę Nil w czerwone wino. Bogini, myśląc, że to krew, zaczęła pić tak łapczywie, że aż promile ją uśpiły. Wtedy właśnie Thot nadał jej łagodne, kocie oblicze.
U naszej koteczki lwie umaszczenie wciąż wybija spod czerni:)

Za tym imieniem przemawia więc sporo, a do tego Bastet z łatwością może stać się swojską Baśką:)



Życzę Wam miłego, spokojnego dnia i przesyłam ciepłe uściski!

PEACE

34 komentarze:

  1. jest cudna <3 napewno szybko sie oswoi :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))Mam nadzieję, że szybko, ale nawet jeśli bardzo powoli, to jestem wyrozumiała, bo takiej nerwicy na nóżkach, to jeszcze nigdy nie widziałam:))
      Buziaki!:))

      Usuń
  2. Бастет, кошка-богиня - хорошее имя!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. спасибо:) Długo szukałam czegoś odpowiedniego i trafiłam na to imię. Dowiedziałam się więcej o tej bogini i rzeczywiście pasuje do naszej koteczki:))
      Buziaki!:))

      Usuń
  3. Cieszę się, że koteczka coraz bardziej się oswaja. Masz do niej dużo cierpliwości. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest taka kochana, że nie da się po prostu nie mieć cierpliwości:))
      Buziaki!:))

      Usuń
  4. Będzie dobrze. Karmisz ją jak królową. Rozumiem, że chcesz ją czegoś nauczyć i przyzwyczaić do siebie. I tak sobie dobrze radzisz. Bastet jest fajnym imieniem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, uczymy się, że człowiek to nic strasznego i że nie chce robić krzywdy. Ona z wolna się przekonuje:) Dzięki:))
      Buziaki!:))

      Usuń
  5. Interesting post my dear, thank you for sharing :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super imię, uważam, że pasuje do tej pięknej kici i że będzie opiekunką Waszego ogniska domowego :) Tak trzymaj, mała Bastet!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Widać, że ona walczy i wiem, że wygra i choć to nie będzie jutro czy za parę dni, to warto czekać:) Buziaki!:))

      Usuń
  7. Piękne imię i idealne, natychmiast zaczęłam ją w myślach nazywać Bastet! i jestem pewna, że wkrótce kicia będzie na nie reagować. Wg mnie robi ogromne postępy, nie spodziewałam się, że potrafi już dziękować za jedzonko, mruczy i się ociera. Bo to na pewno jest jej podziękowanie...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Super, że Ci si też spodobało to imię. Wiesz co, Luby na 2 dni wyjechał i jak wrócił, to ona ze mną się ociera i dziękuje, a jak go widzi to zwiewa i już teraz raczej nie wychodzi, bo próbował ją złapać, żeby obejrzeć rankę na brzuszku:) W każdym razie postępy robi, wyobraź sobie, że dziś, jak byłyśmy same, to ułożyła się obok na sofie i spała:)) Ja to wiesz, nie znam się jakoś wybitnie na kotach, bo przez lata psy miałam raczej, a Panna Miau była już ładnie ułożona. Bardzo się staram, żeby powoli Bastet zakumała, że jest przy nas bezpieczna i że nic jej nie zrobimy zlego:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  8. I love myth, so goddess name, as for me, suits you kitty perfectly!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanx:) I hope she's going to start to react to it sometimes in the future:)
      Kisses!:))

      Usuń
  9. Myślę, że musiała wiele przejść w swoim krótkim życiu. Ale z pewnością wkrótce zapomni o złych chwilach, bo dostaje od Ciebie wiele miłości. Niewiele osób stać by było na tyle cierpliwości i poświęcenia dla zwierzaka. Przekonasz się, ze wkrótce osiągniesz cel. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też myślę, że sporo jej się przytrafiło i bardzo chcę jej to wynagrodzić. Wszystko jest dla nie póki co takie nowe, zaskakujące i straszy ją, ale widać, że się stara. Nawet jej własne odbicie w lustrze ją strasznie zaskakiwało na początku. Raz bawiła się przy metalicznym koszu na śmieci i mówię Ci, po prostu ten "drugi kociak" bardzo na nią działał i to samo z lustrem na drzwiach. Nie tak dawno widziałam, jak już tylko pacnęła w nim tego "drugiego", ale bardzo to jest zabawne:) Ja po prostu chcę, żeby ona się dobrze z nami poczuła i staram się, żeby zrozumiała, że nie chcemy jej nic złego zrobić, a wręcz przeciwnie:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  10. Och Kochana, Dziękuję za relację. Jest śliczna :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, super, że nas wspierasz:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  11. ciekawe imie :) jeszcze trzeba sama zainteresowaną spytac czy jest akceptacja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, wydaje mi się, że nie ma sprzeciwu:))
      Buziaki!:))

      Usuń
  12. Jajajajajjajjaaaaa, hola mi querida amiga, me encanta como nos cuentas las cosas de tu gatito. Yo lo veo precioso y su carita ya desprende paz. Creo que ya es muy feliz. Como no, lo tienes muy mimado. Un beso enorme y se muy feliz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hola:) I'm happy it's all interesting to read for you mi querida amiga and there will be more coming. he is a ball of nerves but also a ball of love:) Un enorme beso to you too! Have a wonderful evening:))

      Usuń
  13. Ja mam 7-letnią kotkę i najlepsze miejsce dla niej jest właśnie w szafie albo dużym pudełku,a wieczorami kiedy idę spać i zgaszę światło nieśmiało przychodzi do łózka i kładzie się na kołdrze:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Hihi, a nasza z szafki coś migruje pod łóżko ostatnio:)
      Buziaki dla Ciebie i pogłaski dla Twojej koteczki!:))

      Usuń
  14. cudownie, że niunia daje się oswoić -
    no cóż, to musi trochę jednak potrwać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie serce rośnie jak robi choćby najmniejsze postępy i w ogóle, kiedy szuka kontaktu w jakikolwiek sposób, to czuję się bardo szczęśliwa:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  15. Glad you found a wonderful name for your kitty. New kitties definitely take a lot of time. Enjoy!
    ~Jess

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh me too, I went through millions of names and none really seemed to be fitting but Bastet clicked quite instantly:) She does take time, especially because when she shows up I want to keep her out as long as possible and to stay around as long as possible:)
      Kisses!:))

      Usuń
  16. Cieszę się, że Twoja kicia coraz bardziej się na Was otwiera :-) Widać, że wiele wycierpiała... Jak to dobrze, że na Was trafiła. Bastet... całkiem ładnie brzmi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja się cieszę tak bardzo z tych wszystkich małych kroczków, że aż trudno mi to ująć w słowa. Wyobraź sobie, że ja baaaardzo dużo imion przejrzałam i nic i w końcu to tak mi podeszło i na szczęście Lubemu też się spodobało:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  17. Jestem nieco do tyłu w z Twoimi postami (i nie tylko z Twoimi) a widzę, że sporo dodałaś, więc zaczynając od tego posta potraktuję to jako krótką historię do przeczytania :) Ciekawa jestem co się dalej wydarzyło w Twoich relacjach z kotką...lecę więc do kolejnego posta!

    A imię Bastet bardzo mi się podoba i jakoś do niej pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, rozpisałam się ostatnio, bo Bastet bardzo do przodu idzie:)
      Autentycznie pasuje do niej i nawet już na nie reaguje:)

      Usuń