poniedziałek, 24 lipca 2017

Nowe mini ciuszki dla kapłanki i małej laluszki:)

Witajcie Kochani, Przez dłuższą chwilę nie pisałam, ale szyłam i dziergałam. Wyobraźcie sobie, że Tysia dostała nowy zestaw ubranek. Są pantalony, spódniczka, bluzeczka i buciki. Wszystko na miarę i w pogodnej kolorystyce, bo Tysia jest pogodną niewielkowymiarową dziewczynką:)
Spódniczka uszyta jest z kawałka wstążki i skrawka tasiemki, Pantalony są również wynikiem szyciowego recyklingu. Buty i top zrobione są na szydełku. Front topu ozdabia stary guziczek z masy perłowej.

Nowe ciuszki dostała także kapłanka Yala.
Szydełkowy kombinezon ozdabiają kawałki wstążki, koronki i skórka. Kamizelka obszyta jest koralikami i ma wyszyty motyw kwiatowy oraz koliste motywy. Dodałam również milutkie futerko.
Całości dopełnia kapelusik.
Yala jest niezwykle zadowolona, a Wy co powiecie? Podoba się Wam taki strój fantasy?

__________________________________________________________________________________
Ostatnimi czasy jakoś ciężko mi było sięgnąć po aparat i w ogóle zebrać myśli na tyle, aby napisać coś sensownego. Nawet dzisiaj pisanie szło jakoś niemrawo, ale stęskniłam się za Wami, więc jestem choćby na chwilę i życzę Wam bardzo miłego i spokojnego dnia♥

PEACE

wtorek, 11 lipca 2017

Miniaturowe buciki i sukienka + Kartonowa półka z pudełka =recyklingowe projekty

Witajcie Kochani, Dziś na  początek chcę Wam pokazać kilka maciupeńkich drobiazgów.
Ze sztucznej skórki, materiału i kartonu powstało lalkowe obuwie.
Cholewki wysokich butów są zrobione na szydełku, a guziczki wyszyte nitką. Balerinki mają wierzch pomalowany czerwoną farbą akrylową. Klapki też są malowane i zabezpieczone przezroczystym lakierem.
Był to bardzo przyjemny projekt recyklingowy. Wykorzystałam skrawki i lale są zadowolone:)
Z resztek materiału i kordonków zrobiłam jeszcze sukieneczkę, która może przydać się na letnie wędrówki na przykład po lesie.

Co powiecie na takie malutkie działania twórcze?:)
 ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    
Na sam koniec mam jeszcze pudełko, które wykorzystałam jako półeczkę. Wnętrze ozdobiłam skrawkami chusteczek, tekturą, kwiatkami z gazety i plastikowej reklamówki, sznurkiem, guzikami i farbami. Tektura ścianek jest podwójna i dzięki temu pudełko jest bardziej solidne.
Można ustawiać drobiazgi wewnątrz i na pudełku:)

Wszystkie dekoracje z wyjątkiem czerwonej tasiemki pochodzą z odzysku. W pudełku przyszły do mnie kiedyś lalki, a guziki są z mojej malutkiej guzikowej kolekcji. Można więc powiedzieć, że koszt materiałów zerowy, z wyjątkiem farb i kleju oraz fantastycznego produktu Crea Patch, którego użyłam do zabezpieczenia farby.

Taka organizacja małej przestrzeni naprawdę się sprawdza. To damrowa alternatywa dla regału i choć nie można na niej ustawiać bardzo ciężkich przedmiotów, to do tych lżejszych nadaje się wyśmienicie. Można ją łatwo przestawiać i zrobić kilka.

Półka z kartonu jest funkcjonalna i pogodna i jestem ciekawa, jak się Wam podoba?

 ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥    ♥  
Życzę Wam miłego dnia i ślę buziaki!

PEACE

poniedziałek, 3 lipca 2017

Szydełkowy łabędź (wzór) + Po co chodzić do restauracji?

Witajcie Kochani, Jak tam Wasz weekend? U mnie było przyjemnie chłodno i wieczorami przydawał się cieplejszy sweter.

Uwielbiam taką właśnie sweterkową pogodę i najchętniej zastąpiłabym nią gorące letnie dni:)


Dawno się z Wami nie widziałam, więc daję trochę zdjęć z przyjemnego popołudnia piątkowego. Do mini sesji zmobilizowała mnie bluzka, która niedawno z polskiego SH trafiła w me ręce i grzecznie czekała na uliczny debiut. W piątkowy wieczór Luby zabrał mnie na obiad do małej restauracji i wypad wydał mi się idealną okazją na przetestowanie tego elementu odzienia. Jestem zadowolona, ale w restauracji bynajmniej nie zajmowałam myśli strojem...:)


Do aperitifu zamiast zwyczajowych zakąsek dostaliśmy niespodziankową zupę pomidorową na zimno. Serwowana w słoiczkach ze słomką była pyszna. Na pewno miała  składzie ogórka, sok z cytryny i słodką przyprawę no i oczywiście pomidora:) Do tego była podlana jakimś olejem i ozdobiona pietruszką. Muszę spróbować podrobić:)
Moją przystawką była sałatka warzywna z sosem winegret i grzankami z kozim serem.
Na główne danie wpałaszowałam burgera z domowej roboty frytkami. W mojej sałatce były takie małe, czerwone, słodziutkie papryczki. Pierwszy raz widziałam i zjadłam je ze smakiem. Ciekawostką był malinowy winegret. Fajnie komponował się z mięsem i warzywami. Powiem Wam, że do domu wróciłam bardzo zadowolona.

Teraz zdradzę Wam pewien sekret, który wyjawiła mi Francja. Restauracja to nie zbyteczna fanaberia. W domu bez wątpienia można się najeść taniej, ale wyjście do restauracji to jedynie w połowie doznanie dla podniebienia. Wcale nie trzeba wydać wielkiej kasy, aby było smacznie i przyjemnie. W domowym zaciszu można przyrządzić prawdziwą wyżerkę, ładnie się ubrać i spędzić wspaniałe chwile, ale jednak bycie obsłużonym sprzyja rozmowie. Nie ma gdzie uciec:) Nie da się przesiedzieć kilku godzin w nosem w telefonie, gdy naprzeciwko mamy towarzyszy wyprawy. Tematy konwersacji pojawiają się jakoś zwinniej niż podczas domowej posiadówki. Nikt nic nie traci, nie trzeba powtarzać, bo kelner tylko czeka, aby nas odciążyć. No chyba, że trafimy na miejsce pełne zagubionej obsługi:)
Znam domy, w których podczas rodzinnych posiłków nakazuje się ciszę, "bo jak pies je, to nie szczeka" i nie mam na ten temat nic dobrego do powiedzenia. Nie powinno być cicho! Życie pędzi, relacje międzyludzkie cierpią i spotkania przy stole są idealnym momentem do zbliżeń.  W końcu obok siebie nie siedzą przypadkowe osoby.
Domowe stołowanie się jest zdrowsze? Nie mogę się tu spierać. Nie każdy kucharz używa organicznych składników. Czy jednak gdy raz na kilka miesięcy zjemy coś, co nie dojrzało naturalnie, bez nawozów i na lokalnej farmie, robimy sobie większą krzywdę, niż codziennie otwierając okno i wdychając powietrze pełne związków chemicznych?
Ktoś mi powiedział, że nie je poza domem, bo jedzenie jest niesmaczne. Prawdopodobieństwo zawodu jest, ale do takiego miejsca przecież już się nie wraca. Mnie zdarzyło się raz oddać danie do kuchni. Nie zrobiłam tego w żaden perfidny sposób z krzykiem ani nic. Po prostu kelner zapytał, jak mi smakuje i byłam szczera. Makaron za miękki, sos serowy z grzybami okazał się śmietaną bez grzybów i z pięcioma plasterkami sera. Nie dałam rady zjeść i ów kelner po prostu zabrał danie do kuchni i przeprosił mnie, a na koniec odliczył potrawę od rachunku. Innym razem zamówiłam pizzę, która była jak w opisie, ale jednak ciasto przypominało naleśnik i wraz z nawałem sera stworzyło coś, co nie przeszło mi przez gardło. Rozczarowała mnie także bardzo restauracja  znanej polskiej restauratorki. Błędy ortograficzne w menu przyćmiło obrzydliwe Mojito (sfermentowana mięta), kelner upewniający się, czy stek ma, aby na pewno, ale to na pewno być średnio wysmażony, po czym i tak przyszła podeszwa, której towarzyszyła mini gastronomiczna porcja mało wyjątkowego makaronu i wino podane w niewłaściwy sposób. O Mojito musiałam się dopytać, ponieważ chyba po prostu zapomniano (...a może liczyli, że zostanie zapomniane?:) Być może w ramach nadrobienia czasowego nie odczekano, aż skończyliśmy aperitif i nieszczęsne główne danie wjechało za wcześnie. Po wszystkim nadal byłam głodna, więc (oj głupia!) zamówiłam pizzę. Ciasto (ciasteczko, ciastunio, skrawek ciasta?) odmierzano bez skrępowania na moich oczach przy pomocy specjalnej miarki... Delikatnie powiedziałam, co było nie tak z mięsem i alkoholem itd., ale niestety spotkało mnie zero odzewu. Tak więc różnie to bywa, ale przeważnie jestem zadowolona. Gra zdecydowanie warta świeczki:)
    Po spotkaniu w restauracji nie tylko nie musimy zmywać, ale dajemy sobie interaktywną formę spędzania czasu. Alternatywą dla restauracji może być cukiernia, pizzeria, kebab i po prostu w dwóch słowach jakakolwiek jadłodajnia, która zadowoli nasze gusta. Jedzenie jest uzupełnieniem siedzenia obok siebie i dialogu. Otrzymujemy bodźcie, jakich nie uświadczymy w domu. Dookoła mamy innych przedstawicieli naszego gatunku, często również muzyczkę, a wybór miejsca przy oknie może nasunąć niespodziewany temat rozmowy:)
   Dlaczego na początku napisałam, że to Francja uświadomiła mi "misję" restauracji? W ty kraju jada się poza domem często z musu, ale również jest to część kultury i sposób socjalizacji. Kiedy byłam mała, to lubiłam chodzić do baru mlecznego. W miarę jak dorastałam, czar gdzieś prysł i samo jakoś tak się stało, że treściwsze jedzenie skojarzyło mi się z domowym obowiązkiem. Na zewnątrz była sporadycznie pizza i od wielkiego dzwonu spontaniczny zryw ku innemu menu. Francja zagnała mnie z  powrotem na zapomniane tereny. Znów cieszy mnie restauracja. Wybieram się od czasu do czasu i nie z powodu specjalnych okazji, ale ot tak. Fajnie jest dzielić myśli w niecodziennym miejscu i przy wspólnym posiłku.To taka uczta dla duszy i ciała.

A Wy co sądzicie o chodzeniu do restauracji? Może wolicie jeść w domu?

*     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *     *

Chcę także Wam pokazać małego szydełkowego łabędzia. Powstał z kordonka. Użyłam szydełka 1,25mm. Nie mamy świątecznego sezonu, ale łabędź z powodzeniem może zawisnąć na choinkowej gałązce. Da się go również wykorzystać w karuzeli dla dziecka lub po prostu jako małą zabaweczkę:)

Jeśli chcecie zrobić takie sympatyczne zwierzątko, to oto i diagramy, z których korzystałam i wzór, który spisałam dla Was, gdyż rysunki nie pokrywają wszystkich części ciała.


SZYDEŁKOWY ŁABĘDŹ (wzór)

Ciałko:

Ostatni rządek ma słupki, ale żeby stworzyć łabędzia bez dziur u dołu, zastąpiłam te słupki trzema rządkami półsłupków.







Skrzydełka:
Do obu skrzydełek jest tylko jeden schemat, ale jeśli zrobimy dwa identyczne, to nie będą one mogły być doszyte symetrycznie i żeby jednocześnie strona, którą obierzemy za prawą, była  obu przypadkach ta sama.
Dlatego ja jedno skrzydełko  zrobiłam według schematu, a drugie jak odbicie lustrzane (czyli na początku po zrobieniu 18płs dałam 2 oczka ścisłe i w ten też sposób pomijałam za każdym razem dwa oczka na początku odpowiedniego rządka, a nie na końcu)

Szyja z głową:
Nie miałam schematu do szyi i głowy, ale popatrzyłam na fotografię i opracowałam prosty wzór.
1. 17oł, 16płs w oczka łańcuszka, zaczynając od drugiego oł od szydełka, ł1, odwróć
2.*16płs,oł, odwróć*x5, po ostatnim powtórzeniu zakończyć

Dziobek:
Dołączamy od krótszego brzegu robótki inny kolor kordonka (pomarańczowy)
1. ł1, robimy 5płs (rozmieszczając je równomiernie), ł1, odwróć,
2. 5płs, zakończamy


Zszywamy dziobek pomarańczowym kordonkiem i szyję kolorem, którym dziergaliśmy łabędzia. Lekko wypychamy.




Zszywamy elementy ( w trakcie szycia ciałko wypychamy) i wyszywamy czarny element na dziobku i oczka.















Ściskam Was serdecznie i przesyłam buziaki!:)

PEACE

czwartek, 29 czerwca 2017

Ubranka dla Gooliope + Ciekawe seriale ( "Humans", "The White Princess")

Witajcie Kochani, Znów usiadłam do maszyny. Tym razem ku uciesze mojej dużej lalki. Gooliope dostała nową bluzeczkę, szorty i gorset. Do tego zrobiłam jej kolczyki i wydziergałam jej ocieplacze na nogi oraz podmalowałam oryginalne buty.

Bluzka lali uszyta jest z czrerech elementów i zapinana z tyłu na zatrzaski. Ozdobiłam ją szydełkowymi dzyndzelkami.
Szorty są uszyte z podwójnej warstwy materiału. Spodnia jest grubsza, biała, a na zewnątrz jest delikatna różowa mgiełka. Nogawki i góra mają obwódki z niebieskiego, koszulkowego materiału. Wciągnęłam w nie gumkę. Dodatkowo krawędzie nogawek ozdobiłam umarszczoną wstążką i doszyłam koraliki, cekiny i różyczki.
Gorset jest uszyty również z dwóch warstw. Z tyłu dodałam metalowe kółeczka, które zlutowałam, aby były całkowicie zamknięte. (Wreszcie zaopatrzyłam się w lutownicę!:))



Wraz z nowym wizerunkiem do lali przykleiło się imię Glue:) Jej pokryte zaciekami ciałko, bardzo przypomina mi właśnie ciągutkowy klej o przyjemnym zapachu gumy balonowej...

Na sam koniec Glue wskoczyła w świeżo malowane buty i parę pasiastych ocieplaczy. Uszy ozdobiła cytrnowymi kolczykami i popędziła do Niewielkiego Wymiaru:)































Ubranka dla takiej większej lalki szyje mi się bardzo dobrze, ale inaczej niż dla mniejszych lal. Wszystko jest wynikiem materiałowego recyklingu. Jak oceniacie moje wysiłki?
________________________________________________________________________________
Ostatnio oglądam sporo seriali i o paru muszę Wam wspomnieć, bo ponadprzeciętnie mnie zaciekawiły.


"The White Princess" (2017-?) - opowiada o losach królowej Elżbiety, jej męża Henryka VII i ich rodziny. Serial naprawdę przenosi w czasie! Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów, zagłębiałam się w dworskie intrygi i podziwiałam również piękne kostiumy i scenerię. Akcja toczy się szybko, postacie są niesamowite, a całość nawiązuje do książki Philippy Gregory. Produkcja nie jest być może dla widzów, którzy oczekują stuprocentowo historycznie poprawnych faktów, ale klimat przypominający "Game of Thrones" mnie osobiście bardzo odpowiada. "The White Princess" dostaje ode mnie 7,5 tłuściutkich, różowych słoni i z wypiekami na twarzy czekam na dalszy ciąg.


"Humans" (2017- ?) - Akcja ma miejsce w równoległej rzeczywistości, gdzie sztuczna inteligencja służy człowiekowi w codziennym życiu. Synthowie obsługują petentów w urzędach i pomagają prowadzić gospodarstwa domowe. Koncept być może nie nowy, ale jednak bardzo intrygujący! Serial wciągnął mnie, ponieważ zawiera proste wątki psychologiczne i wypływa z płycizn sci-fi akcji. Akcja nie zawsze jest wartka, ale cały czas jest ciekawie. Myślę, że jeśli lubicie science fiction, to warto dać mu szansę. W skali słoniowej 7,5 za podejście do tematu i przyjemną grę aktorską. Polecam:)

Znacie któryś z tych seriali? Macie ochotę obejrzeć?
________________________________________________________________________________
Życzę Wam miłego, spokojnego wieczoru i ślę moc uścisków:)

PEACE



piątek, 23 czerwca 2017

Kombinezonik, łódka z kartonu, spodnie i bluzeczki + Nowe opowiadanie niewielkowymiarowe

Witajcie Kochani, Jak mijają Wam pierwsze dni lata? U mnie jest przede wszystkim gorąco...
Takie niesprzyjające warunki meteorologiczne sprzyjają ucieczkom do Niewielkiego Wymiaru. Pragnę Was więc zaprosić do Laleczkowa na przygody, które spisałam w opowiadaniu 'Tysia ze snu'.

Tam też zobaczycie bliżej kombinezon, który ostatnio uszyłam dla małej lali. Dzięki temu kombinezowi Isabella z Famosy została niewielkowymiarową Tysią:)

Bardzo przydała jej się również nowa łódka...

Kombinezon powstał ze starej koszulki, a łódka z bezużytecznych kawałków kartonu. Wiosła to pałeczki od chińskiego jedzenia.
_          _          _          _          _          _          _          _          _          _         _          _          _          _      
Lucy i Paya wybrały się na małe zakupy. Skorzystały z oferty tego samego sklepu, ale podczas mierzenia ciuchów w przymierzalni wybrały różne tła.
Pośród holograficznych liści, Lucy wskoczyła w niebieskie obcisłe spodnie...

Kolor pasował jej do butów i do bluzeczki. Oprócz spodni zdecydowała się na torebkę. Na przeglądaniu się w lustrze spędziła zaledwie kilka minut i później długo nudziła się przed sklepem. Koleżanka Minki zaproponowała wspólną wycieczkę do sklepu i nie wypadało jej porzucić. Lucy podejrzewała, że Paya wcale nie ma problemu z wyborem garderoby.

Miała rację! Paya wybrała tło o wdzięcznej nazwie 'paparazzi' i niczym gwiazda filmowa, wyginała się przy błyskających fleszach.

'Patrzcie na mnie! Autograf? Ach, dziękuję! Wiem, jestem cudowna i te buty bardzo pasują do moich nowych spodni i nowej bluzki z rękawami w gumkę! Jaka jestem wzruszona!'

Oprócz długich spodni, bluzki z serduszkami i różowawych kozaczków, Paya nabyła jeszcze srebrne kozaki i torebeczkę w tym samym kolorze oraz szorty i przyjemną w dotyku niebieską bluzkę z ozdobnym przodem.
Kiedy wreszcie opuściła przymierzalnię, zapłaciła i dołączyła do Lucy, to okazało się ta była nie w sosie. Jak to możliwe? W końcu zakupy to super przyjemność!

Jak podobają się Wam malutkie ubranka? Powstały z materiałów po niepotrzebnych, pełnowymiarowych ubraniach. Serduszka na bluzce namalowałam farbami akrylowymi i dla utrwalenia porządnie przeprasowałam przez szmatkę.


Życzę Wam miłego weekendu i ślę buziaki!:)
PEACE

sobota, 17 czerwca 2017

Kamienny Elf - fantasy bjd z modeliny ♡

Przeciągły pisk poderwał do lotu, odpoczywające po upalnym dniu, ptactwo. Setki skrzydeł biły powietrze, w popłochu usiłując wzbić się ponad korony wiekowych drzew. Wilk wypuścił z pyska zdobycz i przywarł do mchu. Tuż przed nim przebiegło stado okrągłookich saren. Królica ani myślała wystawiać nos z kotliny i drżąc ze strachu, tuliła się do puchatego potomstwa. Na chwilę życie w lesie całkiem stanęło na głowie. Nikt nie mógł pamiętać ostatnich narodzin kamiennego elfa, bo to wydarzenie ma miejsce niezwykle rzadko. Kawałek skały musi rozpaść się na tyle precyzyjnie, aby utworzyć ruchliwe kończyny, tułów i głowę. Do tego potrzeba jeszcze rozgrzanej słońcem wody i światła księżyca, padającego tak, aby zanurzone w wodzie kamienne odłamki, złączyły się w harmonijną całość. Gdy wszystkie warunki są spełnione, jedyna w swoim rodzaju postać wydaje pierwszy krzyk. Krzyk przecina odmęt i postać wynurza się z wiru.


Witajcie Kochani, Pozwólcie że Wam przedstawię pierwszego kamiennego elfa Niewielkiego Wymiaru:)
Elf powstał z modeliny. Jego oczka to koraliki, a czapeczka jest ufilcowana z wełny. Przez ciało elfa przebiega gumka, dzięki której stworzonko może pozować.
Praca nad elfem zajęła mi trochę czasu, bo nie dało się robić jednocześnie wielu elementów, a niektóre elementy robiłam po kawałku. Jedna część do drugiej musi pasować tak, aby elf poruszał się bezproblemowo. Trzeba było piłować, ciąć i modelować. Każdy element został na koniec wypolerowany. Tu i ówdzie elfa podmalowałam. Oczy można mu wymieniać, ale myślę, że w purpurowych wygląda fajnie.

Modelina jest dość wytrzymała, ale mimo wszystko starałam się, aby ciało było solidne.










































Jak podoba Wam się mały kamienny elf?




Przyznam, że kiedy zaczynałam lepienie, to nie miałam w głowie żadnego planu. Nie byłam pewna, co powstanie. Z początku wydawało mi się, że wychodzi czworonóg:) Tak czy owak, jest elf i mam ochotę dorobić mu kolegę:D
Życzę Wam miłego, spokojnego dnia i przesyłam uściski!:)

PEACE

czwartek, 15 czerwca 2017

Rowerek i miotła + Liebster Award

Witajcie Kochani, Dziś chcę Wam pokazać rowerek, który kupiła sobie Minka. Jest różowo zielony i bardzo słodki, a do całkiem ładnie wykonany. Dotarł do mnie jako uzupełnienie zamówienia z Gooliope i Famosą.

Minka rozpakowała poszczególne części i zabrała się za montaż. Poszło sprawnie i po kilu minutach usiadła na siodełku i popedałowała przed siebie.

Popisywała się szybką jazdą bez trzymanki...

...i nawet na jednym kole!

Podjechała pod sklep Sulfiry i zaprezentowała jej swój nowy pojazd.
Sulfira była pod wrażeniem, ale zdecydowanie wolała swoją miotłę. Rower przecież nie poleci.
Miotła Sulfiry jest projektem recyklingowym. Powstała z patyczka po szaszłyku i kawałków szpagatu.


Który środek transportu Wy byście wybrali? Urokliwy rower, czy zwinną miotłę?

❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀

Alicja z "Po drugiej stronie lustra" nominowała mnie do Liebster Award i zadała mi następujące pytania:

1. Jak i kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda  z rękodziełem?

Od zawsze coś majstrowałam, ale szydełkuję dopiero od jakichś kilkunastu lat. Szydełka zostały po babci i pewnego dnia coś po prostu kazało mi sięgnąć w tym kierunku. Zrobiłam szydełkowe kółko, a później kwiatka i od tej pory jestem uzależniona:) Szydełkowanie jest jak medytacja. Kiedy dziergam, kleję, wycinam, szyję, piszę, to jestem wtedy poza czasem i jakby poza sobą. Nie potrafię dokładnie opisać tego stanu, ale jest mi potrzebny jak rybce woda.

2. Czy masz swoje ulubione miejsce, w którym tworzysz?

Najchętniej przebywam w kąciku lalkowym i tam też jest moje ulubione miejsce do szydełkowania, robienia miniatur i szycia. Kącik jest malutki, ale staram się, aby wszystko w nim się mieściło:)

3. Skąd pomysł na bloga?

Kiedy wyprowadziłam się z Polski, to blogowanie jakoś samo przyszło. Poznałam dużo nowych osób, pozostałam w kontakcie z językiem polskim i  mogę się z Wami dzielić różnościami. Blogowanie jest po prostu super:)

4. W jaki sposób (poza rękodziełem) lubisz spędzać swój wolny czas?

Lubię pisać, gotować, oglądać filmy. Czasem gram w gry. Ostatnio odkurzyłam Baldur's Gate i poznałam taką śmieszną grę o nazwie Beholder:) Chętnie spędzam czas na łonie natury i bawię się z kotem. Do tego moim hobby są lalki.

5. Wolisz gotować sam(-a) czy kiedy to ktoś inny gotuje dla Ciebie?

Gotowanie to dla mnie przyjemna forma spędzania czasu, ale lubię też kiedy ktoś gotuje dla mnie:)

6. Jaki jest Twój ulubiony kolor?

Właściwie nie mam ulubionego koloru. Każdy ma coś w sobie. Przepadam za wielobarwnością. Im bardziej coś jest pełne kolorów, tym bardziej jest dla mnie zachęcające.

7. Cecha, którą najbardziej cenisz u innych?

Wydaje mi się, że empatia jest tą najbardziej drogocenną cechą, bo dzięki niej ludzie stają się przyjaźni i ciepli. Dzięki empatii pomagamy i kochamy innych. W moim idealnym świecie nie ma podziałów, każdy ma dostęp do wody, jedzenia, opieki medycznej i edukacji. Ludźmi kieruje miłość i chęć budowania pięknej przyszłości dla kolejnych pokoleń. Myślę, że jedynie ceniąc dobro innych na równi z własnym, możemy stworzyć miejsce, oferujące każdemu szansę rozwoju.

8. Cecha, która najbardziej przeszkadza Ci w innych ludziach?

Konfliktowość najbardziej mi przeszkadza i w ogóle agresja.

9. Jaki gatunek muzyczny preferujesz?

Słucham bardzo różnej muzyki. Lubię klasyczną, country, jazz, rock, bluegrass, new age, metal, ambient, trance, house itd. Po prostu coś musi mi wpaść w ucho:)

10. Wymarzone miejsce, które chiał(-a)byś odwiedzić?

Trudno mi jest wymienić jakieś konkretne miejsce. Chętnie bym się znalazła na dnie oceanu, tam gdzie jeszcze człowiek nie dotarł i chciałabym być wtedy niezauważalna i móc widzieć w ciemności:D Fajnie by było również móc szybko podróżować przez kosmos i zwiedzać inne planety.

11. Czy jest coś czego koniecznie chciał(-a)byś w życiu spróbować?

Chciałabym mieć lutownicę i spróbować lutowania. Jak byłam mała, to bardzo mnie fascynowały cynowe kropelki. Miały taką wielką siłę, że zespajały razem elementy! Do tej pory uważam, że to niesamowite:)


A teraz moje pytania:

1.Czy gdybyś mogła przenieść się w czasie i wpłynąć na przyszłość, to skorzystałabyś z tej okazji? Co byś zmieniła?

2.Wyobraź sobie, że wygrałaś 1000zł i musisz te pieniądze wydać w ciągu jednego dnia. Co byś kupiła?

3. Bez czego (oprócz tlenu i wody) nie wyobrażasz sobie życia na ziemi?

4. Czy wierzysz w przepowiednie i dlaczego?

5. Gdyby w magiczny sposób mogło pojawić się przed Tobą idealnie przygotowane danie, to co by to miało być?

6. Wybierasz ogród warzywny, czy ozdobny?

7. Jakie zwierzę jako pierwsze przychodzi Ci do głowy, kiedy pomyślisz o czerwonym kolorze?

8. Gdybyś mogła posiąść jakąś super moc, to co byś wybrała?

9. Co ekscytującego ostatnio Cię spotkało?

10. Gdzie chętnie spędziłabyś weekend?

11. Wolisz nosić spódniczkę czy spodnie?

 Do zabawy zapraszam  jedenaście blogerek i też w ogóle wszystkich chętnych. Dajcie znać w komentarzu, czy odbieracie nominację?:) Możecie odpowiedzieć na pytania u siebie na blogach lub komentarzem pod postem. Jestem bardzo, bardzo, bardzo ciekawa, co napiszecie? ♥

-Aya w Świecie Lalek
-Ankaskakanka
-beva handmade
-Blog o Barbie Fashionistas firmy Mattel
-Dwanaście igieł...
-Dziergadła, biżutki i reszta
-Kijankowo - szydełkowy świat
-Lalki Zbieraczki Dziwaczki
-Rozmaitości
-Seledynowa codzienność
-Świat według Maggie

❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀          ❀
Przesyłam Wam moc uścisków i buziaki!:)

PEACE