środa, 19 listopada 2014

Krótko i żółto: trochę inna ja i nowa opaska

Dzisiaj chciałam Wam pokazać nową opaskę szydełkową. Powstała z żółtej włóczki i skutecznie rozjaśnia szarość jesiennego dnia:)
Do opaski dopasowałam sobie nawet lakier do paznokci:P

W każdym razie opaska wyszła taka w stylu lat 80 i mój luby uparcie twierdzi, że ja utknęłam w tym okresie.

Chyba jednak nie do końca tak jest.
Muzykę z tych lat owszem lubię, ale za to nie lubię na przykład wybitne poduszek na ramionach. Te poduszki mi się nieodzownie kojarzą z latami osiemdziesiątymi i pamiętam, że zawsze je wypruwałam:) Wydawało mi się, że mnie one bardzo zniekształcały i czułam się jak zawodnik futbolu amerykańskiego:P


Opaska stała się dodatkiem do ciepłego stroju ze spódniczką mini. Chyba pierwszy raz mnie widzicie w takiej krótkiej długości. Spódniczkę wygrzebałam z czeluści szafowych i stwierdziłam, że do tej białej kurtki fajnie wygląda. Przy grubych rajtuzach nawet mnie jakoś nie podwiało specjalnie, a więc stój na chłody się nadaje:)














































Jestem strasznie ciekawa Waszej opinii na temat całości. Co myślicie o tej żółtej opasce? Podoba się Wam w ogóle, czy raczej nie?


Pozdrawiam Was serdecznie!
PEACE

sobota, 15 listopada 2014

Widoczki z Burgundii: Mavilly- Mandelot i okolice

Witajcie po długawej przerwie:) Chciałabym, aby moja nieobecność była wywołana wielodniowym pobytem w Burgundii, ale tam dane mi było spędzić jedynie weekend. Kolejne dni balowałam chora w łóżku:P
Cały czas jeszcze dochodzę do siebie, a do tego walczę z bólem ósemki, którą muszę w końcu usunąć. Nie mogę się w ogóle zbytnio skupić na niczym, ponieważ praktycznie nie śpię przez to przeklęte zębisko i jestem trochę zakręcona. Wyobraźcie sobie, że jak dolny ząb mądrości się buntuje, to boli praktycznie pół dolnej szczęki i pół górnej, a do tego ucho i połowa szyi o.O Ja na nieszczęście mam jeszcze jeden z górnych zębów wrośnięty w zatokę i przy moich zatokach, to niestety również boli.... No to sobie ponarzekałam, a teraz do rzeczy:)))

Weekend w Burgundii spędziłam miło, w liczącym niewiele ponad stu mieszkańców, miasteczku Mavilly- Mandelot.
Wybraliśmy się z rodziną mojego lubego i ja po raz pierwszy zobaczyć mogłam uprawy winogron,od których roi się w całej Burgundii. Po prostu gdzie nie spojrzeć, tam winogrona i nic dziwnego w końcu, bo klimat regionu nadaje się do tego typu upraw idealnie.





































Mavilly- Mandelot zachwyciło mnie widokami i spokojną, nieco leniwą atmosferą i pstrykałam zdjęcia jak opętana:)