czwartek, 5 marca 2015

Nowe życie starej Barbie

Co u Was Kochani? U mnie sesja zdjęciowa:) W roli głównej Barbie, która przybyłą do mnie w paczce razem z Tulisią i która równocześnie z Tulisią przebywała w spa, ale dopiero dziś doczekała się zdjęć.



- Gdzie ja jestem? Jakoś tu ciepło...czy to właściwe słowo? Ciepło? Czuję ciepło -  Mała blond istotka otworzyła oczy i rozglądała się ciekawie dokoła. Nie mogła nie zdziwić się na widok kolorowych iskierek, które wydobywały się z jej rąk.
- Czy to jest życie? Czy to są słowa? Czy ja jestem?- Odezwała się znów, ale tym razem ciszej, wyraźnie zaskoczona własnymi możliwościami wokalnymi.
Po drugiej stronie iskierek znajdowała się postać, nieco niewyraźna i aby zobaczyć ją lepiej trzeba było zadzierać głowę bardzo wysoko i patrzeć w słońce.
Słońce było fenomenem samym w sobie, ale postać na tle słonecznych promieni nadal robiła niemałe wrażenie. W oczekiwaniu na odpowiedzi, mała istotka zaczęła odczuwać dyskomfort. Najpierw niewielki, ale później coraz większy i większy. Wydawało jej się, że niewidzialna siła rozrywa ją od środka. Jej ciało po raz pierwszy przeszył ból i zaczęła szarpać się w panice. Przebiła dłońmi zieloną trawę i kurczowo wczepiła się w ziemię. Wierzgała nogami z całych sił, a kiedy otworzyła usta, stało się coś niesamowitego. Jej płuca wypełnił pierwszy oddech. Był wspaniały, głęboki i świeży. Nagle iskierki zaczęły znikać jedna po drugiej. Wielka postać zniknęła również.
Mała istotka wstała, otrzepała sukienkę i przeczesała palcami włosy. Przyjemnie było oddychać i spotkanie z wielką postacią odeszło na drugi plan. Mała istotka postanowiła wędrować. Tego również nigdy wcześniej nie robiła. Po chwilach błądzenie po trawie, po kamieniach i po piasku, nadeszła chwila odpoczynku. Mała istotka usiadła pod drzewem. Słońce świeciło przyjemnie, po niebie biegły chmurki, gnane delikatnym wietrzykiem, a drzewo szumiało usypiająco. Sielanka trwała stosunkowo niedługo...
- Witaj w Niewielkim Wymiarze. Znam tu każdego lub prawie każdego. Jeśli się pospieszymy, to trafimy na podwieczorek u Arit i uprzedzając twoje pytanie, jestem Szczurek, serwuję czasem drinki w Kocim Wąsiku, lubię nasiona Papiokwiatów i nie mam dziewczyny- Piskliwy głos poderwał małą istotkę na równe nogi.
- Wcale nie zamierzałam zapytać o to wszystko- niewielka istotka zmarszczyła czoło - Co to jest podwieczorek?
- Moje szczęście. Kobiety nie zwracają na  mnie uwagi. Wolą najeść się ciastek.- Szczurek piszczał i mrugał czarnymi oczkami. Zdawał się nieco onieśmielony i małej istotce zrobiło się go jakoś szkoda.
- Możemy najeść się ciastek razem. Niewielki Wymiar bardzo mi się podoba i choć nadal nie wiem, kim jestem, to czuję że ty jesteś miłym stworzonkiem.
- Stworzonkiem?!- Szczurzy pisk osiągnął apogeum- Nie jestem żadnym stworzonkiem, a bynajmniej nie bardziej niż ty. Jestem szczurzym  kawalerem, jedynym w Niewelkim Wymiarze, bardzo wyjątkowym.
- Ach, przepraszam. To znaczy, że tu wszyscy są inni?
- Tak, tak każdy tu jest inny mniej lub bardziej. Mamy mniejszych Niewielkowymiarowian i większych. Dlatego zawsze na przyjęciach są sztućce różnej wielkości i duże i małe kubeczki na herbatkę.
Szczurek udobruchał się nieco i stwierdził, że nowa Niewielkowymiarowianka jest nie tylko piękna, ale też przyjemna w obejściu. Postanowił zabrać ją na herbatkę do Arit i przdstawić innym.
- No tak, ale ja nie mam imienia- Brak imienia zaczynał małej istotce doskwierać i rzeczywiście mógł być problematyczny, jeśli chodzi o przedstawianie.
- No to masz dużo czasu, aby wymyślić sobie jakieś. My tutaj wszyscy mamy wymyślone imiona. Każdy może mieć imię i ty też.
- Ja nie wiem, jakie imię do mnie pasuje?- Małą istotka przygryzła dolną wargę. Frasunek zmarszczył jej czoło i z tego wszystkiego potknęła się o korzeń - Osz, au - krzyknęła.
- Świetne imię. Oszau bardzo do ciebie pasuje. Podoba mi się. Rozmasować ci kostkę?
Niewielka istotka spojrzała na Szczurka i już miała sprostować, powiedzieć, że to nie żadne imię, ale zamiast tego zgodziła się na masowanie kostki, a na jej ustach pojawił się pierwszy uśmiech.
- Masz rację. Mnie to imię również się podoba.
Masowanie kostki przerwało pojawienie się Tulisi. Szczurek wypatrzył ją za drzewami, bo słuch miał świetny i w lesie wychwycić mógł najmniejszy szelest.
- Hej hej - zapiszczał Szczurek, a Oszau zawtórowała mu, zadowolona że będzie mogła się przedstawić.
- Witajcie- W miarę jak Tulisia zbliżała się, oczy Oszau okrąglały. Głos Tulisi był silny i donośny i była dużo wyższa od Szczurka. Wyglądała dość znajomo, ale Oszau nie mogła sobie przypomnieć, gdzie ją wcześniej widziała.

- Czy my się znamy -Tulisia ubiegła pytanie Oszau.
- Nie wiem, ale ty mi też wyglądasz znajomo.
- Ona dopiero pojawiła się w Niewielkim Wymiarze. Na pewno tutaj się nie spotkałyście, ale może w poprzednim życiu?- Szczurek uśmiechnął się i wbił wzrok w ziemię, po czym zaczął  gładzić futerko na boczkach.
- To bardzo możliwe. Niewielki Wymiar ma to do siebie, że czasem dzieją się w nim niezwykłe rzeczy- powiedziała Tulisia i przeniosła wzrok ze Szczurka na niebo, które zrobiło się mniej niebieskie- Na podwieczorek już nie zdążymy. Mogliśmy się teleportować.
-Jak to?- Możliwość teleportacji wydała się Oszau dość niemożliwa, ale w końcu Niewielki Wymiar był dla niej nowością.
- No tak to- Tulisia westchnęła i wyciągnęła z kieszeni kilka suchych grudek- Mam jeszcze trzy magiczne grzybki. Akurat, ale teraz to już za późno.
-No tak, zagadaliśmy się. Zamiast podwieczorku możemy przelecieć się gryfonem albo iść do wieży czarnoksiężnika tutaj obok. Stamtąd jest piękny widok na statek kosmiczny Kapitana Snapa - Szczurek postanowił, że cała trójka może nadal miło spędzić czas. Pomysły miał różne, ale wymienił tylko te, które według niego były najciekawsze dla dziewczyn. Nie sądził, aby któraś z nich miała ochotę na rycie w mokrym piasku czy też wypad do krateru.
Okazało się, że najwięcej zachwytów zebrało podziwianie statku kosmicznego z wieży. Szczurek poczuł ukłucie zazdrości. Gdyby był ciut wyższy, to mieściłby się idealnie za sterami statku gwiezdnej floty.

....

A Wy wolelibyście pooglądać statek kosmiczny, czy przelecieć się gryfonem? A może ktoś wybrałby wizytę w kraterze...lub rycie w mokrym piasku?:)





























Lalka dostała sukienkę z szydełkowym karczkiem i buciki też mojej roboty. Nowa fryzura bardzo jej służy. Chciałabym jednak dowiedzieć się, jak oryginalnie moja Barbie wyglądała? Póki co nie udało mi się jej zidentyfikować. Znalazłam bardzo podobne lalki, ale niestety tej konkretnej nie:( Raz myślałam, że się udało, ale przeliczyłam rzęsy, przyjrzałam się wnikliwiej i niestety chybiłam:/
Czy ktoś z Was ma pojęcie, co to za Barbie? Na głowie ma napisane: MATTEL INC. 1998,
a na ciele ma napis 1999 Mattel Inc. INDONESIA.  Głowa jest jaśniejsza od ciała,  oczy lali są zielone, a w policzkach są dołeczki:) Słodka jest i zżera mnie ciekawość, jak się kiedyś prezentowała?:))


Pozdrawiam Was serdecznie:)

PEACE

niedziela, 1 marca 2015

Wiosenne rajtuzki i wygrane kolczyki

Cześć Kochani! Czy u Was chodzą słuchy o wiośnie? U mnie pogoda na przekór i jest bardziej zimowo niż jeszcze jakiś czas temu. Pada deszcz, a niebo odpoczywa pod zachmurzoną kołderką. Dziś w południe mieliśmy na dworze całe 9 stopni, ale zdawało mi się, że jest chłodniej.
Dobrze, że wychodząc, profilaktycznie wzięłam do torby mitenki. Przydały się jak nie wiem co. Z torby wyskoczyły już po paru minutach  marszu ulicą. Wcisnęły mi si na dłonie, bo słuchać nie mogły, mojego biadolenia. "Pada, a ja szybciej nie mogę, bo mnie noga w kostce boli. Zimno  jakoś, nie wyspałam się i nawet w najjaśniejszym miejscu mieszkania, nie było światła do zdjęć. Co za dzień!?" - oj tak, tak, dziś u mnie zdecydowanie dzień narzekania. Rozpogodziły mnie znacznie wiosenne rajtuzki w kolorze zielonym i superaśne kolczyki, które wygrałam u Alicji z Po drugiej stronie lustra... .


Alicja tworzy biżuterię bardzo różnorodną i nie powtarza się, a więc mam prawdziwie unikatowe skarby. Oto i one. Zobaczcie, jak pięknie opakowane!
Kolczyki są przyjemnie lekkie i mają  drewniane, psychodeliczne koraliki. Kojarzą mi się z magicznymi kulami energii. Te zielone idealnie zgrały się z dzisiejszymi rajtuzkami. Dziękuję Ci Alicjo:) Jestem oczarowana prezentami!









Czy też dopadają Was czasem  dni, że nic tylko narzekacie i zgrzytacie zębami? Walczycie z tymi dniami, czy spokojnie przeczekujecie?

Ja zwykle przeczekuję, no ale zielone rajtuzy  i magiczne kolczyki zrobiły swoje i już mi lepiej.

Trzymajcie się cieplutko!:)))

...Oooo...a na koniec chciałam Wam pokazać absolutnie fenomenalną reklamę kawy David Lynch Signature Cup Coffee:
PEACE