środa, 25 kwietnia 2012

Sztuka picia piwa we Francji

We Francji i w Belgii zresztą też, skoro mowa będzie głównie o piwach belgijskich, panuje kultura picia piwa. Otóż, każde piwo. Niektóre piwa spożywamy w kufelku przypominającym róg obfitości a inne z kolei w kufelku w kształcie menzurki alchemika. Większość szklanic do piwa ma formę mniej wyszukaną, ale i tak różnią się one od siebie detalami. W szanującym się pubie zawsze otrzymamy piwo w odpowiednim kufelku. Nasze 250ml spożywać będziemy więc z pełną celebracją i szacunkiem dla marki. Poza tym wspomnieć należy, iż zbrodnią przeciw naturze jest nie tryknięcie się kufelkami i to patrząc sobie w oczy, zanim zanurzymy usta w napoju niezwykłej mocy. Piwa belgijskie, tak popularne we Francji, odznaczają się właśnie dość niezwykłą mocą. Warto wspomnieć, iż najmocniejsze piwo świata, uzyskane poprzez jedynie fermentację, to właśnie belgijski wynalazek. W każdym razie, zazwyczaj piwo belgijskie nie ma mniej procent niż sześć.Przy czym takie sześcioprocentowe piwo to według norm belgijskich słabiak.
Piwem należy się delektować i wypada pić je powoli. To być może wiąże się również z ceną piwa. W Paryżu 250 ml piwa to wydatek niebagatelny. Na północy Francji w niewielkim pubie zapłacimy za piwo o takiej pojemności ponad trzy euro.
Pocieszeniem po zapłaceniu słonej ceny za nasz kufelek może być fakt, iż polski zwyczaj rozcieńczania piwa z nalewaka wodą jest zarówno we Francji jak i w Belgii nie znany.



Tutaj dla przykładu dwa piwa belgijskie i towarzyszące im odpowiednie kufelki. Delirium Tremens to napój 8,5 procentowy a  La Guillotine jest piwem 9 procentowym.



PEACE

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza