Peleryna ze szpiczastym kapturem idealnie nadaje się na wędrówki po Niewielkim Wymiarze. Została już wypróbowana...
Haga dosiadła Patisona i pomknęła przez leśną gęstwinę. Jej peleryna furkotała wesoło na wietrze przygody, a błękitne oczy błyszczały jeszcze bardziej niż zwykle. Sus za susem rączy rumak zatapiał się głębiej i głębiej w zieloności.
Haga ani się obejrzała, a drzewa zrobiły się bardzo wysokie, niebo ukryło się za gęstym listowiem i zewsząd napływać zaczęła biała mgła.

Haga powędrowała kawałek przed siebie. Nie rozpoznawszy miejsca, w którym się znalazła, postanowiła jednak pójść w przeciwnym kierunku, gdy nagle dostrzegła pośród mchu, tuż obok swych stóp, dziwną roślinkę.

-Tylko ostrożnie- roślinka zapiszczała i potrząsnęła listkami.
Haga przetarła oczy, bo ruch listków roślinki wydawał się niemal tak nierzeczywisty jak jej cienki głosik. Powietrze wokół roślinki rozedrgało się i delikatnie rozmywało kontury liści, które były coraz dłuższe i które tworzyły świetlne spektrum, niespiesznie śledzące przemieszczające się liście.
-Usiądź i słuchaj- powiedziała roślinka i elfka posłusznie opadła obok niej.-Musisz odnaleźć Boberka. Tylko on jest w stanie zatrzymać smoki.
-Jaaa, nie...- Haga nie zdążyła dokończyć, bo roślinka nagle zniknęła.

Kim jest Boberek? O co chodzi ze smokami? Jedyne smoki, jakie Haga do tej pory spotkała, wcale nie potrzebowały, żeby je ktoś zatrzymywał. Czyżby leśne duszki płatały jej głupie figle?
W środek tych rozważań wpadł Patison. Prychnął i ucieszonym pyszczkiem szturchnął Hagę w ramię.

"A może to wszystko mi się śniło? Czyżbym spadła z końskiego grzbietu i straciła przytomność? Nieźle się musiałam walnąć." Haga poklepała Patisona bo boku i już po chwili pędzili w znajome strony.

KONIEC
Jak podoba Wam się miniaturowa peleryna Hagi?
Życzę Wam miłego dnia!:)
PEACE







