niedziela, 21 sierpnia 2016

Po wakacjach w Polsce cz.1

Witajcie Kochani:) Jestem już z powrotem. Wakacje w Polsce dobiegły końca i trochę mnie to smuci, ale z drugiej strony dobrze wrócić i móc zobaczyć się z Wami:)

O moich zeszłorocznych łódzkich przygodach możecie przeczytać tu, tu i tu.
W tym roku zaczęło się zupełnie tak samo jak ostatnio. Zanim jednak weszliśmy na lotnisko w Charleroi, musieliśmy przejść przez duży namiot, w którym ustawiono dodatkowe bramki i przeprowadzano wyrywkowe kontrole. Samo lotnisko dostało dodatkową ochronę wojskową i żołnierze co chwila przechadzali się w tę i we w tę.
Najbardziej malownicza część podróży zaczęła się, kiedy dostaliśmy się na pokład samolotu i wzbiliśmy w powietrze:)



Ja zawsze cieszę się się wtedy jak dziecko i jeśli mam miejsce przy oknie, to nie sposób mnie od niego oderwać:)

Właściwie sam samolot nie bardzo mnie interesuje. Źródłem nieustającej fascynacji są dla mnie chmury. W różnych kształtach i różnej wielkości, niektóre mija się szybciej a inne długo. Jedne wyglądają jak gęste puchate góry, a inne są leciutkie jak mgiełki.







Do Warszawy dotarliśmy późnym wieczorem. Przywitały nas wesołe światła metropolii. Myślę, że były wesołe, bo mnie na sam ich widok dopadło wyczekiwanie i pozytywne pobudzenie:)
Następnym etapem było dostanie się Łodzi. Odebraliśmy bagaż i po kilkunastu minutach mogliśmy cieszyć się jazdą autostradą. Dotarliśmy na miejsce lekko zmęczeni, ale zadowoleni.Okryte kołderką nocy miasto, obudziło się z nami kolejnego poranka i wakacje rozpoczęły się na całego:)

Zobaczyliśmy na przykład wstążkową instalację na Starym rynku w Łodzi.

Bardzo mi się ona spodobała i ożywiła plac, na którym za czasów mojego dzieciństwa stał pomnik Juliana Marchlewskiego.
Miałam także okazję dosiąść się do stolika łódzkich fabrykantów. Rzeźba stoi na ulicy Piotrkowskiej i przedstawia Izraela Poznańskiego, Karola Scheiblera i Henryka Grohmana.
W ogóle sporo czasu spędziliśmy na Piotrkowskiej, zwanej przez Łodzian pieszczotliwie Pietryną. Jest to jedna z najdłuższych ulic handlowych w Europie i stopniowo odnawiana, prezentuje się bardzo ładnie.
Oprócz sklepów, przy Piotrkowskiej znajdują się różne restauracje, pizzerie i puby. Jedno z moich ulubionych miejsc to Klub Piotrkowska 97. Wygląda niczym kreacja z filmów Davida Lyncha i od lat niewiele się zmienia. Nie jadam tam, ale zawsze z wielką radością wpadam na Mojito. Sala ze skórzanymi czerwonymi kanapami, kwiecistą tapetą i zdjęciami starej Łodzi jest niezwykle klimatyczna. Jeśli kiedykolwiek będziecie w okolicy, to bardzo polecam.

W tym roku po raz pierwszy skosztowałam smakowitych naleśników w naleśnikarni "Manekin" (to sieć, która znajduje się nie tylko w Łodzi), ale zdjęć talerza nie będzie, ponieważ o wiele godniejszym uwagi elementem posiłku okazał się pokaźny dzban piwa:D
Na wizyty w lumpeksach niestety nie starczyło mi czasu i udało mi się upolować zaledwie jedne spodnie (te fioletowe na zdjęciu z żółtą koszulką)
Więcej zakupów zrobiłam w sklepie indyjskim. Trafiły mi się tam bowiem fajne szarawe szarawary ( te zestawione na foto ze swetrem) i długa spódnica, którą przetestowałam dopiero po powrocie:)
Nie oparłam się też delikatnej bransoletce  drzewem.
Trampki z ptaszkiem znalazłam z kolei na szalonej wyprzedaży w CCC i za niewiele ponad 20 zł są moje:)
Aha...no i na spodnie w kółka, trafiłam całkiem przypadkowo, szukając swetra dla Lubego w C&A w "Manufakturze" (wielkim centrum handlowym, które mieści się w starym kompleksie fabrycznym). Wisiały sobie samiuteńkie z męskimi jeansami i nie mam pojęcia, czy są to spodnie męskie czy też ktoś po prostu odwiesił je w dziale dla panów. Tak czy owak, pasowały i również były na wyprzedaży, podobnie jak niebieska bluza w Reserved:) Bardzo lubię wyprzedaże, a Wy?


Długo wyczekiwanym  i bardzo zaplanowanym zakupem był z kolei konik do pozowania My Little Pony.

Zginane nóżki są rewelacyjne i ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, konik jest ciężki i stabilny:)


Maleństwo pierwszą sesję zdjęciową ma już za sobą...



Wykorzystałam jeden piękny, letni poranek i nim wybyłam na miasto, zrobiłam kilka zdjęć:)

Nie obyło się także bez lizania lodów. Najbardziej lubię takie w kulkach, a Wy? Zaskoczył mnie smak ogórkowo-miętowy:)
Luby natomiast podzielił się ze mną ciekawym spostrzeżeniem. Otóż, chodzi o serwetki papierowe. W Polsce taka kwadratowa, cienka serwetka papierowa, to widok całkiem powszedni, a mój Luby wcześniej takich nie widział:)
Tegoroczne wakacje spędziliśmy nie tylko w Łodzi, ale mieliśmy okazję pozwiedzać Kalisz. Bardzo lubię to miasto i w drugiej części wakacyjnych wspomnień pokażę Wam zdjęcia właśnie stamtąd.

Teraz jeszcze tylko chcę się z Wami podzielić spostrzeżeniami odnośnie Łodzi. Po pierwsze, coraz więcej odnawia się budynków, ale też niestety niektóre są w stanie mocno opłakanym. Starodawne elewacje okryte siatką naprawdę wołają o pomstę do nieba (albo drewniane daszki, chroniące przechodniów  przed gruzem jak na foto poniżej). Szkoda, że się takie historyczne budynki walą, bo odnowione byłyby cudowną ozdobą miasta i wpłynęłyby pozytywnie na otoczenie. Zauważyłam także, większą niż zwykle ilość amatorów napojów wyskokowych. Wśród nich byli grupujący się na ławkach, żłopiący przechodzący, drący się w nocy, lejący w bramach, patrzący spode łba i bełkotliwie zaczepiający. W oczy rzuciła mi się niepokojąco duża liczba łysawych w koszulkach z patriotycznymi hasłami, symbolem Polski Walczącej i polskim godłem. Sporo ludzi zajmuje się również łapaniem Pokemonów:) To samo jest we Francji, ale mnie jakoś ta gra nie ciągnie, bo jak wiecie, po prostu uwielbiam lalki:D
Mam nadzieję, że Łódź z roku na rok będzie coraz piękniejsza i coraz przyjaźniejsza. Tego zresztą życzę całej Polsce:)

A Wy jesteście już po wakacjach czy przed? Gdzie najchętniej wyjeżdżacie?

Przesyłam Wam moc buziaczków i ciepłe uściski i serdecznie zapraszam Was już na kolejną porcję wrażeń, tym razem kaliskich, które to ukażą się niebawem:)

PEACE

39 komentarzy:

  1. Прекрасная поездка!!! Красивые фото и прекрасные покупки!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. спасибо:) I hoped to visit second hands some more as we don't have them here but still I'm very happy:) Have a wonderful day!:))
      Hugs!:))

      Usuń
  2. Już nie mogę się doczekać mojego urlopu w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żeby się super udał i przysporzył Ci miłych wspomnień!:)
      Cieplutko pozdrawiam!:))

      Usuń
  3. Such an amazing trip! Some places are similar to my city!
    My vaxcations are mostly in Lviv, but I also visit my friends in other city sometimes)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you:) I wish to see Lviv and I'm quietly planning to go there sometime:) Next time I'll show you some pics from Kalisz which in my opinion is more well kept than Łódź but yet it's smaller. It's one of the most charming polish cities to me next to Cracow. Have a beautiful day!:) Hugs!:))

      Usuń
  4. Witaj Kochana wieczorową porą 😊 wakacje, wakacje ja juz po i przed😊 ale Twoje mnie zauroczyły!! Jak zawsze cudownie zdjęcia!! Pozdrawiam cieplutko i życzę dobrego tygodnia ❤ dla konika tez❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) Dziękuję i życzę Ci miłego przyszłego wypoczynku:)) Buziaki!:))

      Usuń
  5. Śliczny ten Twój kuuuucyyyk! ^_^ Słodziakowi się nóżki zginają! Ale numer! Słodki jest :-))) Kiedy na niego patrzę przypomina mi się wierszyk, jaki kilka lat temu dzień w dzień słyszałam rano, przychodząc do pracy. Wtedy moi wychowankowie byli na etapie szaleństwa kucykowego i w związku z tym do placówki przemycali wszelkie piosenki, czy wierszyki, jakie zasłyszeli w domach w ulubionej kucykowej bajce. Wierszyk brzmiał mniej więcej tak: "Słonko wzeszło, wstawaj z biedronkami, klaszcz w kopytka i ruszaj bioderkami" :P Zawsze mnie to "klaszcz w kopytka" rozbrajało :P :-))) Łódź ma wiele urokliwych miejsc :-) Czasem tam zaglądam, bo mieszkam jakąś godzinkę jazdy samochodem od Łodzi - Bełchatów, a pracuję z kolei jeszcze bliżej Łodzi, bo w Piotrkowie Trybunalskim. :-) Także niejako można rzec - jesteśmy w Polsce sąsiadkami :)) Moda na koszulki tzw. patriotyczne to nie tylko domena Łodzi, ale i innych miast w Polsce. Panów łysych z wyboru i ideologii, że tak to ujmę delikatnie, omijam szerokim łukiem. Już nie raz napsuli krwi moim znajomym, którzy mają ciemniejszy odcień skóry. Ale przejdźmy do rzeczy miłych: l a l k i! Jak miło, że wróciłaś i możesz polalkować (a nawet pokucykować ;-) ) i w dodatku z nami się tym podzielić. Cieszę się bardzo, bo wyczekiwałam Twojej osoby niecierpliwie w blogosferze. Pozdrawiam serdecznie. :-) Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:D No na prawdę jest fajny i zaskakująco porządnie zrobiony. Stawy są sztywne, a sam konik ciężki. O matko, klaszcz w kopytka i mnie rozbraja!!:))) Prawda, sporo jest do zobaczenia w Łodzi i co roku coś wynajdujemy nowego, żeby Luby się nie znudził. W przyszłości wyruszymy na pewno poza Łódź:) Z Bełchatowa miałam kiedyś koleżankę, a w Piotrkowie mieszkała jedna ciocia, ale ja już jej nie pamiętam niestety. Hehe, no zdecydowanie jesteśmy sąsiadkami i może nawet kiedyś się minęłyśmy? Kto wie??
      No, delikatnie mówiąc jestem wobec nich mocno nietolerancyjna. W PL oglądałam sobie Rat Race z Rowanem Atkinsonem i mi się przypomniało, jak rodzina, biorąca udział w wyścigu, podjechała obejrzeć dom Barbie,ale się okazało, że to nie był dom lalki Barbie, a nazisty Klausa Barbie:D Znalazłam ten wycinek:https://youtu.be/uJMPom6-xmA. Oglądałaś ten film?:)
      Dziękuję:)) Bardzo się cieszę, że właśnie mogę wrócić do blogowania, bo w PL nie miałam dostępu do netu. Powoli się rozpakowuję, a w wolnej chwili gotuję gulasz, bo wczoraj zrobiłam zakupy na rynku. Panna Miau się cieszy i życie stopniowo wraca do normy:) Buziaki Kochana!:))

      Usuń
  6. Świetna relacja!
    Wiesz, że nigdy nie leciałam samolotem? Nawet na wakacje do Bułgarii lata temu jechałam autobusem. Teraz jeździmy samochodem ale wybieramy trasy na których nie trzeba robić noclegów tranzytowych. Mieszkamy blisko południowej granicy i wyjazd nad polskie morze zajmuje nam mniej więcej tyle samo czasu co podróż do Chorwacji. Od kiedy urodziła się nam córka jeździmy więc albo do Chorwacji albo nad Bałtyk.
    Zaskoczyłaś mnie tą wiadomością o serwetkach. Wydawać by się mogło, że wszędzie są znane. Dla mnie zaskakujący był np. brak "normalnego" chleba w Chorwacji. Mieli tam coś co wyglądało jak chleb ale wszystko to smakowało jak pszenna bułka. Miałam wrażenie, że nie znają tam żyta.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Następny będzie Kalisz i już wsio, a życie toczy się dalej i tylko troszkę mi smutno, że to już koniec pobytu w PL:) A wyobraź sobie, że ja jeszcze w Chorwacji nie byłam, a bardzo bym chciała. Muszę kiedyś Lubego namówić:)) Haha, no serio, był zaskoczony i rzeczywiście, jak się zastanowić, to we FR takich nie widuję:) Ciekawy ten chleb chorwacki i przypomniałaś mi, jak byłam na Słowacji i tam królował po prostu chleb z kminkiem:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  7. Mieszkam między Kaliszem a Łodzią, bywam często, ale miło popatrzeć na te miasta obcym wzrokiem, co do Twoich łódzkich wrażeń, mnie też serce boli, gdy patrzę na zaniedbane budynki, ale wiele się zmienia na korzyść..:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda, Łódź się rozwija. Coraz to coś budują, a to odnawiają. Ja w tym roku byłam zaskoczona, bo niektóre tramwaje mają nowe tory (co już wiem i widziałam), ale teraz tam gdzie są te nowe tory, połączone są przystanki autobusowe z tramwajowymi i autobusy jeżdżą po tramwajowych torach, co jest fajne, bo rozładowuje się ruch:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  8. Moje serce na moment zamarło. Zobaczyłam ducha przeszłości. Takiego małego, czerwonego pieska miałam jako dziecko, kupił mi go dziadek. Przez wiele lat był u mnie, stracił uszko w zapomnianych już okolicznościach i kiedyś moja mama go po prostu wyrzuciła. Skąd go masz? Czy też wiąże się z nim jakaś rodzinna historia? Zdjęcie oczywiście "kradnę" sobie na pamiątkę. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, ten piesek jest starusieńki. Babcia kupiła go tacie, kiedy ten był jeszcze małym chłopcem. Później piesek dostał się mnie. Teraz jak odwiedzam PL, to mogę się z nim pobawić:) Niesamowite, że miałaś też takiego!
      Buziaki!:))

      Usuń
  9. Fajne te wstążki, ja widziałam ostatnio kolorowe parasole zawieszone nad chodnikiem, super są takie atrakcje uliczne :)
    To we Francji nie mają takich serwetek? Jestem zaskoczona, że mamy w Polsce coś tak wyjątkowego ;))
    A lody to ja też uwielbiam, o każdej porze dnia i nocy mogę je zjadać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię jak się coś w mieście dzieje. Niby niektórzy ludzie mówią, że to strata pieniędzy, ale hej, tym tropem idąc, powinniśmy nie organizować żadnych wydarzeń społecznych, sportowych, wystaw itp., a muzea powinno się przerobić na supermarkety.
      Hihi,no widzisz? Serio nie ma. Ja tego wcześniej nie zauważyłam, ale są takie grube, papierowe, duże kwadratowe do rozkładania na kolanach lub materiałowe, a w barach szybkiej obsługi są na przykład takie jak w McDonaldzie. Małych, pojedynczych, papierowych po prostu naprawdę tu nie znają:D
      Ja to jestem bardziej sorbetowa i w ogóle z zimnego najchętniej piję piwo, ale nieraz lubię zjeść loda. Kiedyś to częściej sięgałam po takie na patyku, a teraz kulki:)
      Buziaki!:))

      Usuń
    2. Zawsze się znajdzie ktoś, komu choćby najcudowniejsza rzecz na świecie będzie przeszkadzać. Nie da się wszystkim dogodzić. Najważniejsze, że nam się podoba i miasto wygląda przytulniej, przyjemniej, chce się w nim żyć :)

      Usuń
  10. Rewelacyjna wycieczka. Jeszcze w Łodzi nie byłam, może kiedyś mi się uda tam zajechać.
    Czekam na relację z Kalisza :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Ładnie tam jest i sporo rzeczy do zobaczenia. Kalisz będzie niedługo, bo to prawdziwa uczta dla oczu i natrzaskałam zdjęć, a teraz muszę je przygotować:D
      Buziaki!:))

      Usuń
  11. lody - nie tylko kulkowe - zajadam cały rok -
    ale dopiero od kilku lat właśnie sorbety -
    teraz będę wypatrywać ogórkowych smaków :)

    fajnie, że miałaś udaną wyprawę z Lubym :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że całkiem niezłe ogórkowe lody są, a i wyobraź sobie, że piłam również owocowy koktajl z ogórkiem i był smaczny:)
      Dzięki:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  12. Bardzo chciałbym zwiedzać miasta. Najróżniejsze, ale na to brakuje nam czasu. No i pies z nami mieszka, a z psem nie wszędzie można wejść. Jest coś magicznego w tych kafejach, można podpatrzeć ciekawą stylistykę wnętrza, czy poznać ludzi. Ale lubię też ciszę i coraz bardziej ciągnie mnie do lasu, czy na łąkę. Najczęściej jesteśmy na działce, ale ona jest prawie na wsi i tam odpoczywam.
    To wnętrze kawiarni jest takie jakby z lat 20. Fajne ciuszki sobie kupiłaś. Spodnie w kółka są mega. Byłam w lokalnej galerii, z myślą o zakupie czegoś na wesele kuzynki. I klapa. Musze pójść do ulubionego secndhandu, może coś tam będzie. W każdym bądź razie dziękuje za zdjęcia miasta. Ja nadal nie zrobiłam posta o moich wakacjach.
    A młodzież nosi koszulki z takimi symbolami. Bardzo patriotyczni są, skorzy do bójek, agitacji, a tak mało wiedzą o Powstaniu, czy Żołnierzach Wyklętych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak to jest z psem, zawsze miałam psa i albo zostawał z kimś, albo ze mną jechał i wypoczywał na plaży pod parasolem itp.:D Takie lekko przyciemnione kafejki są moje ulubione i właśnie żeby nie było hałasu. Las i łąka to są w ogóle osobne doznania....ehhh, też lubię i marzę, żeby mieszkać w takich klimatach:) Dzięki:) Ja to jak szukam właśnie jakiejś konkretnej kreacji na okazję itp. to mam najgorzej ze znalezieniem. Nieplanowane, przypadkowe zakupy najlepiej mi wychodzą:D No przerażające, że to młodzież często jest i niby przyszłość kraju.
      Czekam na Twój post wakacyjny i przesyłam Ci buziaki:))

      Usuń
  13. Ty jesteś po prostu urodzoną reporterką! Wspaniała relacja z lotu stalowego ptaka i z Twojego rodzinnego miasta. Te kolorowe wstążki są cudownie baśniowe, ze spiżowymi fabrykantami zasiadłaś do obrad... a to było po wielkim piwie czy przed?!
    Czekam na drugą część relacji, i trzecią i jeszcze następne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, czasem mi ciężko się odkleić od aparatu i tak było w Kaliszu, bo to dla mnie wiele wspomnień i gdzie nie spojrzeć, jest coś fajnego:)
      Staram się wszystko jakoś skondensować, żeby nie wyszło za dużo części:D
      No z fabrykantami, to wypiliśmy po kieliszeczku czegoś mocniejszego i wraz z Lubym dyskutowaliśmy o związkach zawodowych i prawach robotników:D
      Buziaki!:))

      Usuń
  14. You look so beautiful, happy and relaxed in your wonderful town! I just loved the way you harmonized with the colorful installation. :)

    Yes, I love finding things on sale - I rarely buy anything full priced, in fact. Great outfits - fun, colorful, comfy and very you!
    Glad you had such a lovely visit back home! Hugses!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you:) I was happy to visit my old places and the ribbons were like a portal to alternative reality:)
      Me too, full priced is far to expensive and I don't even bother to look into shops before sales:)
      I was also happy with food which I just can't get here. I have my favourite things like white cow cheese in brick or маринованные огурцы (ogórki kiszone) etc. I really had a good time:)
      Hugs!:))

      Usuń
  15. Troszkę żałuję że nie odpisałaś mi na maila, bo fajnie byłoby się spotkać, ale cieszę się, że wakacje Ci się udały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Kochana, Ja nie dostałam od Ciebie maila. Właśnie jeszcze raz przeleciałam przez skrzynkę pocztową i nawet w spamie go nie ma:( Straaasznie mi szkoda, bo jeśli była okazja spotkania na żywo, to ja jak najbardziej byłam bardzo, bardzo chętna o każdej porze dnia i nocy. :((
      Buziaki!:))

      Usuń
  16. ciekawa ta wstążkowa instalacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie było się pod nią ustawić:)
      Buziaki!:))

      Usuń
  17. Piękne foty :) Te kolorowe zdjęcia z początku posta napawają mnie pozytywną energią :)
    Szczecin też staje się coraz ładniejszy, ale jest jeszcze sporo budynków, które oblepione okropnym graffiti rozpadają się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Ja w Szczecinie nie byłam sto lat i szczerze mówiąc, to niewiele już z wycieczki pamiętam, bo to było w sumie przejazdem tylko. Ja to sobie tak myślę, że skoro miasta nie stać, to można by może jakichś prywatnych inwestorów zaprosić...hmmm.
      Buziaki:))

      Usuń
  18. What a great collection of pictures!

    OdpowiedzUsuń
  19. TY przyjeżdżasz na wakacje do Polski, a my z niej na wakacje wyjeżdżamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym chciała się z powrotem przeprowadzić, ale to niestety nie jest możliwe:)

      Usuń